Ostatnio prezydent Andrzej Duda wśród argumentów za wyborami 10 maja mówi, że w razie gdyby do wyborów nie doszło, zanim skończy się jego urzędowanie, to urząd prezydenta byłby nieobsadzony. Marszałek Sejmu nie mogłaby przejąć jego obowiązków i ciągłość władzy państwowej na tym szczeblu zostałaby zerwana. A prezydent jest niezbędny choćby do wprowadzenia ustawy czy noweli.

Konstytucja rzeczywiście nie przewidziała tej sytuacji, choć reguluje podobne w art. 131. Stanowi on, że jeżeli prezydent nie może przejściowo sprawować urzędu, to jego obowiązki tymczasowo sprawuje marszałek Sejmu, ale dotyczy to czasu, kiedy prezydent jest na urzędzie. A nadto po śmierci prezydenta, zrzeczeniu się urzędu, stwierdzeniu nieważności wyboru. Przeoczyła natomiast konstytucja sytuację, że do wyborów prezydenta może nie dojść przed końcem kadencji. Owszem, ogłoszenie np. stanu klęski żywiołowej przedłużyłoby „odpowiednio" kadencję, ale nadal otwarta byłaby kwestia, czy aż do wyboru następcy, co może nastąpić po 90 dniach od odwołania stanu nadzwyczajnego. Nie jest zresztą oczywiste, czy owe przesunięte wybory miałyby być już tylko dokończone, czy odbywać się, jak pewnie chciałaby opozycja od początku.

Na razie, żaden stan nadzwyczajny nie jest ogłoszony wróćmy więc do 6 sierpnia, kiedy upływa pięcioletnia kadencja prezydenta Andrzeja Dudy.

Konstytucjonaliści mają różne pomysły: prof. Piotr Tuleja z UJ i sędzia TK w stanie spoczynku powiedział, że prezydent mógłby w ostatnim dniu urzędowania zrzec się urzędu i wtedy marszałek Sejmu przejmuje jego obowiązki, ale czy prezydent ubiegający się o następną kadencję może zrzec się urzędu?

– Prawem nie jest mistrzostwo wykrętów chytrych –przypomina Tuwima prof. Ryszard Piotrowski z UW. A poważniej, wskazuje, że marszałek Sejmu w wielu sytuacjach może zastępować prezydenta, więc ten problem należy rozstrzygnąć w wykładni, respektując, że państwo musi rzetelnie i sprawnie funkcjonować i nie może obyć się bez ustaw. Marszałek ma dodatkowy tytuł: zgodnie z art. 110 konstytucji strzeże praw Sejmu. Po 6 sierpnia powinna więc stwierdzić zakończenie kadencji urzędującego prezydenta i rozpocząć pełnienie jego obowiązków obok swoich.

Podobnie patrzy na ten problem prof. Marek Chmaj z SWPS, wskazując, że niezbędna jest wykładnia systemowa art. 131, że kiedy prezydent nie sprawuje urzędu, a właściwie go nie ma, to pełni te obowiązki marszałek Sejmu.