Kryzys powoduje, że prawnicy muszą się liczyć z cięciami stawek i godzić na formy wynagradzania lepsze dla klientów. Pracujący dla biznesu coraz częściej rezygnują z korzystnych dla nich stawek godzinowych.

– Klienci bardziej niż w czasach prosperity potrzebują przewidywalności kosztów, dążą więc do ustalenia w możliwie dokładny sposób budżetów wynagrodzeń doradców już na początku projektu – zwraca uwagę Marcin Gmaj, partner zarządzający Baker & McKenzie w Polsce. – Kancelarie starają się sprostać tym oczekiwaniom i stosują inne niż oparte na stawkach godzinowych metody rozliczeń – dodaje mec. Gmaj.

Jak w Londynie

Inne sposoby rozliczeń to choćby ryczałty, wynagrodzenie za sukces np. w procesach.

– Często klienci, godząc się na określanie wynagrodzenia za godzinę pracy prawnika, określają tzw. cup fee, czyli kwotę maksymalną – mówi Beata Gessel-Kalinowska vel Kalisz, partner zarządzający kancelarii Gessel, Koziorowski.

O konieczności odchodzenia od stawek godzinowych mówią przedstawiciele dużych, międzynarodowych kancelarii. Mimo że, jak podkreśla Paweł Pietkiewicz, partner zarządzający White & Case, pojawiły się wraz z nimi właśnie w latach 90., gdy w Warszawie powstały biura międzynarodowych gigantów.

– Wcześniej taka forma rozliczeń nie była w Polsce znana. Międzynarodowe kancelarie, zakładając biura w Polsce, nastawiały się przede wszystkim na zagranicznych inwestorów, dlatego też stawki proponowały takie jak w swoich biurach w Londynie czy Nowym Jorku – mówi Pietkiewicz.

Podkreśla, że dziś konkurencja na warszawskim rynku największych kancelarii jest duża, chociażby dlatego, że część prawników, która przeszkoliła się w biurach międzynarodowych kancelarii, zaczęła działać na własną rękę. Jeśli więc są stosowane stawki godzinowe – idą w dół.

Ile trzeba więc zapłacić za godzinę pracy prawnika z kancelarii z najwyższej półki?

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły

W zależności od tego, czy prawnik jest np. partnerem czy szeregowym prawnikiem – od 100 do 350 euro. Coraz częściej jednak uśrednia się tę stawkę dla klientów – do ok. 200 euro, czy nawet do ok. 200 dolarów. Nawet jeśli stawka godzinowa jest uśredniona na zewnątrz lub zastąpiona inną formą wynagradzania, nadal jest stosowana do rozliczeń wewnątrz kancelarii.

Prawnicy z tych dużych firm mówią o „morderczej walce o stawki". W warszawskim środowisku prawniczym informacja, że są już prawnicy z wyższej półki, którzy godzą się na obsługę spraw korporacyjnych za 100–150 euro za godzinę, traktowana była przez długi czas jak legenda. Teraz podobno legendą już nie jest. Kancelarie ostro konkurują o zlecenia, np. w trwającym właśnie przetargu na doradzanie Skarbowi Państwa przy prywatyzacji Energi złożyły oferty od ok. 650 tys. zł do ok. 220 tys. zł.

Mniejsze warszawskie kancelarie mają oczywiście niższe stawki. I tak jednak Warszawa jest dla prawników miejscem, w którym można otrzymać za pracę najlepsze honoraria. Nie tylko za tę dla klientów biznesowych, ale i dla osób fizycznych.

Stawki regionalne

– Na Podlasiu prowadzenie sprawy rozwodowej bez orzekania o winie może kosztować 1,5 do 2 tys. zł, a w Warszawie w dobrej kancelarii – nawet 10 tys. zł – mówi prawnik z Białegostoku. Pracuje on w kilkuosobowej kancelarii i opłaca mu się prowadzić sprawy w Warszawie czy też w Poznaniu. W Białymstoku trudno bowiem wynegocjować wyższą stawkę godzinową niż 70–100 zł, a w Poznaniu czy Warszawie 150–200 zł to absolutne minimum. Zdarzają mu się także zlecenia nawet za 450 zł za godzinę.

– Białystok jest specyficznym rynkiem, raczej nie ma u nas stawek godzinowych – mówi mec. Agnieszka Zemke-Górecka, adwokatka z Białegostoku. – Wiem, że części z moich kolegów opłaca się praca w innych miastach, Poznaniu czy Warszawie, bo tam mogą liczyć na stawki godzinowe i na o wiele wyższe honoraria – dodaje mec. Zemke-Górecka.

W sprawach prowadzonych dla osób fizycznych trudno mówić o rozliczeniach godzinowych.

– Coraz częściej stosowane są minimalne stawki za sprawy określane w rozporządzeniu ministra sprawiedliwości, już nawet nie ich wielokrotności, jak było jeszcze kilka lat temu – mówi „Rz" Małgorzata Gruszecka, adwokatka z Wrocławia, członek prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej. Wyliczyła, że w sprawie karnej, którą prowadziła z urzędu, stawka za godzinę wyniosła 2 złote 32 grosze.