A.P., którego ojciec zginął w wypadku samochodowym, wystąpił na drogę sądową z firmą ubezpieczeniową, gdzie polisę OC miał wykupioną sprawca zdarzenia. Domagał się 90 tys. zl jako zadośćuczynienia za naruszenie jego dóbr osobistych – więzi rodzinnych oraz prawa do niezakłóconego życia rodzinnego.

Firma ubezpieczeniowa wniosła o oddalenie powództwa, bowiem w jej opinii polisą OC nie było objęte zadośćuczynienie za naruszenie dóbr osobistych osób trzecich, nie poszkodowanych bezpośrednio w wypadku. Ubezpieczyciel nie zgodził się z orzecznictwem na tym tle, tłumacząc, że w momencie kalkulowania składki nie miał świadomości rozmiaru ryzyka ubezpieczeniowego. Dodatkowo firma podniosła zarzut przyczynienia się zmarłego w 50% do powstania szkody, które miało polegać na podróżowaniu z pijanym kierowcą i na niezapięciu pasów bezpieczeństwa.

Rozpatrujący pozew Sąd Okręgowy w Olsztynie (sygn. akt I C 411/14), nie miał wątpliwości, iż w opisywanej sprawie doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda w postaci prawa do życia w pełnej rodzinie i utrzymywania więzi ze zmarłym ojcem. To zaś wywołało krzywdę, która powinna zostać zrekompensowana stosownym zadośćuczynieniem.

Odnosząc się do podnoszonej przez ubezpieczyciela braku świadomości ryzyka ubezpieczeniowego, sąd wskazał, iż przy takim ubezpieczeniu jak OC, obowiązek prawidłowego skalkulowania składki i ewentualne ryzyko związane z jej niedoszacowaniem ciąży na pozwanym, który zajmuje się ubezpieczeniami w sposób profesjonalny od kilkudziesięciu lat. – Tym samym nie może bez uzasadnionego powodu obciążać skutkami swoich zaniechań lub błędów osób trzecich, w tym poszkodowanych w wyniku wypadków objętych ubezpieczeniem – wskazał sąd.

Przechodząc do określenia wysokości zadośćuczynienia należnego synowi zmarłego, sąd uznał, iż zasadniczo powinno ono być na poziomie 50-70 tys. zł. Natomiast w tym konkretnym przypadku uwzględniono specyficzne okoliczności wypadku, czyli podróżowanie ze sprawcą znajdującym się pod wpływem alkoholu i brak zapiętych pasów bezpieczeństwa. Tymczasem, jak zauważył sąd, powszechnie wiadomo, że osoby prowadzące w stanie nietrzeźwości z uwagi na wpływ alkoholu na organizm stanowią zagrożenie w ruchu drogowym, zaś zapięcie pasów zapobiega bezwładnemu (niekontrolowanemu) przemieszczaniu się ciała w obrębie pojazdu i w ten sposób chroni przed skutkami urazów mogących z tego wyniknąć. – Można zatem zakładać z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że w przypadku podjęcia innych decyzji w tym zakresie wypadek mógłby skutkować powstaniem obrażeń o mniejszym zakresie, z czym mogłyby się wiązać mniej dotkliwe skutki niż śmierć – wyjaśnił sąd.

Ostatecznie skład orzekający ocenił, iż zachowanie ojca zwiększyło prawdopodobieństwo obrażeń w granicach 40-50 %, a kwotę zadośćuczynienia ustalono na 35 tys. zł.