Sąd: ubezpieczyciel zapłaci taksówkarzowi za utracone dochody

Mimo zwłoki właściciel taksówki po kolizji ma prawo odzyskać utracone dochody.

Publikacja: 10.08.2023 08:09

Sąd: ubezpieczyciel zapłaci taksówkarzowi za utracone dochody

Foto: Adobe Stock

Sąd Okręgowy w Bydgoszczy uznał, że za wypłatę utraconego dochodu za wszystkie dni związane z naprawą auta odpowiedzialny jest ubezpieczyciel.

Utracone korzyści wynikające ze zwłoki w naprawie auta

Ubezpieczony ma prawo do swobodnego wyboru warsztatu samochodowego i czekania z zakupem niezbędnych do naprawy części, dopóki nie otrzyma pieniędzy z odszkodowania. Wcześniej nie musi posiadać pieniędzy na taki wydatek, a i nie ma pewności, że odszkodowanie zostanie mu wypłacone. Za utracone korzyści wynikające ze zwłoki w naprawie auta przez warsztat samochodowy ponosi odpowiedzialność firma ubezpieczeniowa.

Poszkodowana wskutek kolizji drogowej złożyła wniosek do ubezpieczyciela nie tylko o wypłatę odszkodowania za uszkodzone auto z polisy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, ale także za utracone korzyści, które mogłaby osiągnąć, gdyby nie doszło do uszkodzenia pojazdu. Samochód służył jej bowiem do prowadzenia działalności gospodarczej w postaci przewozów taksówkowych.

Przypomnijmy, że zgodnie z art. 361 § 2 kodeksu cywilnego pokrycie szkody ma zapewniać pełne odszkodowanie, a więc zarówno za poniesione straty, jak i za utracone korzyści. Nie może być jednak mowy o nieuzasadnionym wzbogaceniu poszkodowanego. Szkoda związana z utraconymi korzyściami polega na tym, że majątek poszkodowanego nie wzrósł tak, jak by się stało, gdyby nie nastąpiło zdarzenie, z którym połączona jest czyjaś odpowiedzialność.

Czytaj więcej

Jak ubiegać się o odszkodowanie ze szkody osobowej z ubezpieczenia OC?

Sąd Okręgowy w Bydgoszczy podkreślił, że wybór warsztatu naprawczego jest prawem poszkodowanego i wyłącznie od jego decyzji zależy nie tylko, czy pojazd będzie naprawiany, ale również w jakim miejscu. Poszkodowana przekazała zatem auto do warsztatu, z którego usług była zadowolona i do którego miała zaufanie, ale warsztat samochodowy oczekiwał od niej zakupu niezbędnych części do naprawy auta. Zdecydowała się na to dopiero po otrzymaniu pieniędzy z odszkodowania. Warsztat ten nie świadczył bowiem usług w postaci bezgotówkowej naprawy pojazdów.

Przedłużona naprawa z zasady stanowi obiektywne i normalne następstwo kolizji

Sąd Okręgowy w Bydgoszczy uznał, że ubezpieczyciel ma wypłacić poszkodowanej powódce odszkodowanie za utracony dochód. Nie za konkretne trzy dni naprawy (jak wskazywał ubezpieczyciel), ale za czterdzieści dni, które minęły od zdarzenia drogowego do wypłaty odszkodowania. Sąd uznał bowiem, że działaniem co najmniej nieuzasadnionym było dwutygodniowe zwlekanie z formalnym przyjęciem przez ubezpieczyciela odpowiedzialności za szkodę (pomimo że posiadał pełne dane o jej zakresie i przebiegu), jak również blisko trzytygodniowe opóźnienie w wypłacie środków, licząc od daty ustalenia wysokości kosztów naprawy.

Według Sądu Okręgowego w Bydgoszczy takie opóźnienia mogą wywoływać u poszkodowanych uzasadnione wątpliwości, czy i pod jakimi warunkami uda się uzyskać środki z ubezpieczenia. Sam kosztorys nie stanowi przecież przyjęcia odpowiedzialności za szkodę, a środków własnych na naprawę poszkodowany nie musi angażować.

Ponadto sąd przypomniał, że przedłużona naprawa z zasady stanowi obiektywne i normalne następstwo kolizji (art. 361 § 1 kodeksu cywilnego), bo gdyby do kolizji nie doszło, to uszkodzony w jej wyniku pojazd w ogóle nie trafiłby do warsztatu (wyrok Sądu Najwyższego z 4 listopada 1977 r., sygn. II CR 355/77).

Za naprawę należy natomiast uznawać nie tylko technologiczny, ale i rzeczywisty czas naprawy, wyznaczający okres pozbawienia poszkodowanego możliwości korzystania z pojazdu. Przedłużona naprawa była następstwem organizacji procesu likwidacji szkody (zakończonego przecież dopiero z momentem uznania swojej odpowiedzialności i wypłaty odszkodowania), a przyczyny tej przedłużającej się naprawy leżą w konsekwencji po stronie pozwanego ubezpieczyciela.

Ubezpieczyciel zapłacił zatem nie tylko za trzy dni, w trakcie których poszkodowana utraciła dochód, a co do których ubezpieczyciel uznał swoją odpowiedzialność, ale łącznie za trzydzieści dziewięć dni, w których doszło do utracenia korzyści. Tyle bowiem wynosił okres przestoju pojazdu związany z jego naprawą i czynnościami okołonaprawczymi.

Średni dzienny dochód osiągany przez powódkę z wykonywanej działalności mającej postać usług przewozu taksówką wynosi 253,87 zł, zatem ubezpieczyciel został zobowiązany do wypłaty łącznie 9900,93 zł.

Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: VIII Ga 22/23

Samorząd
Krzyże znikną z warszawskich urzędów. Trzaskowski podpisał zarządzenie
Prawo pracy
Od piątku zmiana przepisów. Pracujesz na komputerze? Oto, co powinieneś dostać
Praca, Emerytury i renty
Babciowe przyjęte przez Sejm. Komu przysługuje?
Spadki i darowizny
Ten testament wywołuje najwięcej sporów. Sąd Najwyższy wydał ważny wyrok
Sądy i trybunały
Sędzia WSA ujawnia, jaki tak naprawdę dostęp do tajnych danych miał Szmydt