Chodzi o tzw. potrącenia amortyzacyjne, które w ocenie rzecznika są powszechną praktyką postępowań likwidacyjnych.
Powiedzmy, że uszkodzone auto ma cztery lata i jest warte połowę ceny nowego. Jeśli koszt zamontowanych nowych części wynosi 10 tys. zł, firma ubezpieczeniowa wypłaca tylko połowę, a 5 tys. zł właściciel remontowanego auta musi pokryć z własnej kieszeni.
– Takie pomniejszanie odszkodowania to jeden z głównych zarzutów stawianych w skargach – pisze Halina Olendzka, rzecznik ubezpieczonych, w uzasadnieniu pytania prawnego do SN.
Płacą jak za stare
Stopień amortyzacji określany jest między 40 a 70 proc. i stosowany do pojazdów kilkunastoletnich, ale też rocznych. W efekcie odszkodowanie zostaje pomniejszone o taki właśnie procent. Firmy ubezpieczeniowe nie badają przy tym, ile mogą kosztować części używane, gdzie można je nabyć oraz jaki warsztat przyjąłby zlecenie i zagwarantował, że naprawa z częściami używanymi zapewni bezpieczeństwo auta.
Zdaniem rzecznika poszkodowany ma prawo do odszkodowania ustalonego według cen nowych części. Potrącenie może być stosowane tylko wyjątkowo
: przy naprawie uszkodzeń sprzed wypadku albo wymiany szczególnie ważnej części, istotnie zwiększającej wartość pojazdu, np. silnika.
Jak naprawiać
Spór dotyczy interpretacji art. 363 § 1 kodeksu cywilnego, który ustanawia generalną zasadę, że naprawienie szkody powinno nastąpić wedle wyboru poszkodowanego bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego (naprawę), bądź też zapłatę.
Praktykę firm ubezpieczeniowych wspiera rozbieżne orzecznictwo sądów: wprawdzie dominuje stanowisko, że odpowiedzialny za szkodę powinien zwrócić poszkodowanemu wszelkie uzasadnione wydatki, w tym na nowe części (np. II CR 425/72)
, pojawiają się jednak też wyroki z odmienną argumentacją: że ze względu na kompensacyjny charakter odszkodowania naprawa nie może być źródłem wzbogacenia, a jeśli wskutek naprawy wartość samochodu wzrosła, to jej koszt (świadczenie ubezpieczyciela) pomniejsza się o ten wzrost
(V CKN 308/01)
.
Zdaniem dr. Marcina Orlickiego z UAM, eksperta ubezpieczeniowego, nie ma pełnego odszkodowania z OC, gdy zamiast części oryginalnych montowane są używane. Ubezpieczyciel musiałby w każdym przypadku wykazać, że ich jakość jest identyczna z oryginalną. Nie można też wymagać od poszkodowanych, by wykładali pieniądze na pokrycie różnicy między wartością tych części. Inaczej na problem patrzy Marcin Broda, ekspert ubezpieczeniowy:
– Z próżnego i Salomon nie naleje. Gdyby więc SN przyjął stanowisko rzecznika, to wyższe wydatki firm ubezpieczeniowych przełożą się na ceny polis. Należałoby przyjąć model prawdopodobnego zachowania właściciela, który remontuje auto z własnej kieszeni i zapewne szuka tańszych części.
Podobnego zdania jest Paweł Grębowiec, prezes Hexa Dochodzenie Odszkodowań:
– Co innego samochód, który ma dwa lata, a co innego, gdy ma lat 12. Nieraz udało nam się zakwestionować w sądzie potrącenie amortyzacyjne, ale walczyliśmy o to przy stosunkowo nowych autach.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora m.domagalski@rp.pl
Zobacz serwisy:
» Prawo dla Ciebie » Ubezpieczenia i odszkodowania » Ubezpieczenia i odszkodowania komunikacyjne
» Prawo dla Ciebie » Konsumenci » Umowy » Umowy z ubezpieczycielem