„Obciążenie Boeingów cłami miałoby zrównać warunki w handlu” – poinformował jako pierwszy „Financial Times”, powołując się na wiarygodne źródła w Brukseli. Dla USA byłoby to odczuwalne, ponieważ koncern z Seattle jest największym amerykańskim eksporterem.
Zwolennikiem obciążenia Boeingów cłami, gdyby nie doszło do podpisania nowej umowy handlowej UE–USA, jest prezes Airbusa, Guillaume Faury. – Europa w tej chwili negocjuje. Ale jeśli te negocjacje nie przyniosą oczekiwanych efektów, wyobrażam sobie i mam taką nadzieję, że dojdzie do wprowadzenia ceł odwetowych na samoloty – mówił prezes Airbusa w ostatni wtorek w Paryżu na spotkaniu z dziennikarzami. Jeszcze miesiąc temu w rozmowie z „Rzeczpospolitą” miał nadzieję, że nie dojdzie do takiego rozwoju sytuacji. Przyznał wtedy, że produkcja samolotów, wprawdzie nieznacznie, ale jednak podrożała po wprowadzeniu ceł na aluminium i stal sprowadzane do USA z Europy.
Czytaj więcej
Nowy Air Force One, czyli B747 One i to dwa egzemplarze, Donald Trump zamówił jeszcze podczas poprzedniej kadencji. Boeing nie zdążył. I nadal nie...
Dzisiaj za Airbusy, które nie pochodzą z amerykańskiej fabryki europejskiego konsorcjum, linie lotnicze z USA już powinny płacić więcej, skoro od 4 maja obowiązują 10-procentowe cła, jakimi został obciążony cały import do tego kraju. Pełna stawka to 20 proc., a obniżka obowiązuje jedynie do końca czerwca. I linie amerykańskie już zapowiadają, że nie odbiorą oclonych, droższych maszyn.
Boeing zagrożony cłami w UE. Nie ma postępu w rozmowach z USA
Jak na razie nie widać w negocjacjach między UE a USA postępu i coraz bardziej realny jest scenariusz, w których cłami będzie obciążony cały, wart 549 mld euro, europejski eksport do Stanów Zjednoczonych, czyli 97 proc. całości. Dostawy Boeinga dla linii europejskich miały w 2024 roku wartość 35,3 mld dol.
Co taki rozwój sytuacji z groźbą przynajmniej 20-procentowych ceł oznaczałby dla europejskich linii lotniczych, dla których boeingi stanowią ważną część floty? To zależy od tego, czy linia, tak jak to jest w przypadku Lufthansy, KLM i Ryanaira, kupuje samoloty na własność, czy – tak jak LOT – je wypożycza.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Największa flotę boeingów w Europie ma dzisiaj irlandzki Ryanair, który oczekuje odbioru 330 samolotów. Gdyby więc pozostało nawet 20-procentowe cło i w założeniu, że każdy B737 MAX kosztuje średnio 50 mln dol., kwota, jaką Irlandczycy musieli wydać na cła, byłaby niebotyczna.
Prezes Ryanaira Michael O’Leary nie ukrywał w ostatnim tygodniu, że poważnie zastanowi się nad odbiorem maszyn, gdyby okazało się, że są one obciążone cłem. Żartował nawet, że Ryanair może się w tej sytuacji przestawić na chińskie maszyny Comac.
Inaczej byłoby w przypadku LOT-u. – W naszym przypadku cła nie mają znaczenia, ponieważ wynajmujemy je w leasingu operacyjnym. Więc to problem firmy leasingowej, gdzie zarejestruje maszyny, aby było najkorzystniej – mówi Krzysztof Moczulski, rzecznik LOT-u. LOT będzie odbierał zamówione B737 MAX pod koniec 2025 roku.
Przez wiele lat w handlu między UE i USA samoloty pasażerskie nie były obciążone cłami na mocy traktatu Światowej Organizacji Handlu z 1979 roku. Tyle że w handlu między oboma potęgami zawsze tliły się jakieś konflikty, a spór o wsparcie publiczne tak dla Airbusa, jak i Boeinga spowodował, że przez jakiś czas i boeingi, i airbusy były obciążone cłami. Ostatecznie, po 17 latach sporów, oba lotnicze giganty się porozumiały i w 2021 roku, podczas pierwszej prezydentury Donalda Trumpa, cła na samoloty i komponenty do nich zostały zniesione.
Teraz Komisja Europejska przygotowuje własną propozycję umowy handlowej i w najbliższym czasie zamierza ją przedstawić negocjatorom z Waszyngtonu. Generalnie znajduje się tam oferta obniżenia ceł i rezygnacji z barier oraz zwiększenie przez firmy z UE inwestycji w USA.
Ale Donald Trump już kilkakrotnie sygnalizował, że tak naprawdę żadnych negocjacji nie będzie. I że to Waszyngton narzuci warunki, które mogą zostać zaakceptowane bądź nie.