Wprowadzenie stanu wyjątkowego na 30 dni w pasie przygranicznym, czyli na części województwa podlaskiego i województwa lubelskiego, nie powinno zaburzyć funkcjonowania transportu drogowego.

– Stan wyjątkowy nie zakłóci pracy przewoźnikom drogowym. Na wszystko mamy dokumenty, działamy oficjalnie i tego typu obostrzenia nie będą miały wpływu na samochodowe przewozy ładunków – uważa przewoźnik z Ostrowi Mazowieckiej Kazimierz Ducki.

Wskazuje, że kontrole na granicy wschodniej były i muszą być. – Przez tę granicę mysz się nie prześliźnie. Kolejek się nie obawiamy. Co prawda nie wiadomo, jakie czynności będą podejmować służby, ale nie spodziewamy się utrudnień. Poza tym bezpieczeństwo państwa jest najważniejsze – podkreśla Ducki.

Przewoźnik z Popław w pobliżu Bielska Podlaskiego Władysław Żero również uważa, że wprowadzone regulacje nie zaburzą ruchu towarowego. – W przewozach międzynarodowych jeździmy legalnie, wcześniej zgłaszamy do odprawy celnej samochody i wszystko idzie na bieżąco. Nie widzę zagrożeń, jesteśmy w stałym kontakcie ze służbami i wojewodą, i nie ma zaniepokojenia z naszej strony – zapewnia Żero.

Siedlecki przewoźnik Karol Rychlik dodaje, że pod koniec lata ruch transgraniczny jest mały w porównaniu ze świątecznym. – Kolejek nie ma, na granicy te czynności sprawdzające były już wcześniej, więc mogą być prowadzone z większą częstotliwością. Utrudnień nie ma, podobnie jak paniki. Ale sytuacja może się szybko zmienić – zaznacza Rychlik.

Także Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych nie przewiduje kłopotów dla transportu. – Litwa wprowadziła stan wyjątkowy dwa tygodnie temu i nie spowodowało to wzrostu kolejek, nie słychać też narzekań przewoźników – wskazuje Mirosław Jagielski z ZMPD.

Sytuacja może pogorszyć się w październiku, gdy zacznie gęstnieć ruch i tradycyjnie zwiększy się przedświąteczny eksport do Rosji. Jeżeli stan wyjątkowy zmniejszy przepustowość przejść granicznych, wówczas przedsiębiorcy mogą spodziewać się kolejek.

Jedynie Białoruś utrudnia od kwietnia życie przewoźnikom dosmotrami, czyli obowiązkowym rozładunkiem wskazanego auta, co kosztuje 9 euro za paletę i dodatkowo za pracę ręczną.

Autopromocja
PARKIET CHALLENGE - GRA GIEŁDOWA

Zainwestuj wirtualne 15 000 zł i wygraj atrakcyjne nagrody

Dołącz do gry

W sumie przewoźnik musi liczyć się z wymuszeniem opłaty 400–700 euro, co czyni cały przewóz nieopłacalnym.

Polscy przewoźnicy tracą rynek wschodni, zaniepokojeni są rosnącymi inwestycjami białoruskich i rosyjskich przewoźników w Polsce. Także tamci przedsiębiorcy wolą działać na rynku unijnym niż jeździć na dalekich trasach do Kazachstanu lub Chin.

W pierwszym półroczu ruch graniczny z Białorusią zmalał o 51 proc. do 0,97 mln osób, co jest skutkiem wprowadzonych podczas pandemii ograniczeń w poruszaniu się. Przejazdy ciężarówek przez granicę z Białorusią wzrosły jednak w tym roku o 19 proc., do 596 tys.