Autor, Paweł Wysoczański, realizował film 7 lat. Jego główna bohaterka, Helena Pyz, potrzebowała czasu, by nabrać zaufania do kamery i pozwolić na fotografowanie swojego życia, w którym praca i prywatność zlewają się w jedno. Autor zaś potrzebował czasu, by relacja z przebiegu zdarzeń ułożyła się w całość.

Helena Pyz, 73-letnia dziś lekarka, od 1989 roku pracuje w Jeevodaya, hinduskim ośrodku wychowawczo-leczniczym dla trędowatych, prowadzonym przez Pallotynów. Uznała to zajęcie za swoją życiową misję, gdy po śmierci polskiego lekarza – księdza, który założył tę placówkę w latach 60. XX wieku (nadal prowadzą ją i finansują Polacy) nie miał kto zaopiekować się kilkunastoma tysiącami chorych na trąd. Decyzję podjęła nie znając języka, nie mając doświadczenia w leczeniu trądu ani innych chorób tropikalnych.

Nie byłoby może w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że ona sama po przebytej w dzieciństwie chorobie Heinego-Medina, porusza się na wózku inwalidzkim i nieraz potrzebuje pomocy. Ale o swoich słabościach doktor Helena nie rozmyśla, bo nie ma na to czasu. Pod stałą opieką placówka ma ponad 400 dzieci, którym zapewnia dach nad głową, ubranie i utrzymanie. I choć wiele z nich nazywa doktor Pyz „mamą”, a ona traktuje je z czułością i uwagą – to i bardzo stanowczą, by nie powiedzieć - hardą. Wie, że dobroć wcale nie jest równoznaczna z łagodnością. Z pacjentami, którzy przychodzą do niej po ratunek postępuje bezceremonialnie i autorytarnie, bo leki, które dostają za darmo - nie tylko sami chcą sobie dawkować, ale i nieraz sprzedają. Kiedy do ośrodka przychodzi kontroler i narzeka na niedostateczne tam warunki higieniczne, Pyz ripostuje: „Jak ci brudno, to bierz miotłę i sprzątaj”. Jest w tym filmie i mianowany przez Pallotynów hinduski dyrektor szkoły, który chce wprowadzić opłaty za naukę, czemu sprzeciwia się lekarka. Ona dobrze wie, że wiele dzieci, które dziś uczą się w szkole – pozbawionych zostałoby do niej dostępu. Konflikt narasta.

Jak pokazuje dokument - idea pomocy najbiedniejszym wcale nie jest oczywista nawet wśród najbliższych hinduskich współpracowników pani doktor. Jednemu z nich przestaje się podobać, że pacjenci dostają w ośrodku leki za darmo. Do tego pogłębiają się dolegliwości zdrowotne lekarki, które zmuszają ją do wizyty w rodzinnej Warszawie. Momenty zwątpienia też jej się zdarzają…

Wiele się w tym filmie dzieje, a kamera cierpliwie obserwuje poczynania bohaterki, jej współpracowników, dyrektora szkoły. Powstała wielopłaszczyznowa opowieść o polskiej lekarce w Indiach konfrontującej się nieustannie z ludźmi i zupełnie inną rzeczywistością kulturową. Ogląda się jak pasjonującą fabułę, z zaskakującymi zwrotami akcji.

Warto.