Jego plebania przez ćwierć wieku znajdowała się na Kole. Rozwiązania problemów szukały tam „owieczki" bardzo zagubione. Bywali też ludzie z codziennymi wątpliwościami. Z różnych środowisk. Lata spędził też na spotkaniach za kratami. Najpierw jako kapelan więźniów politycznych, potem „zwyczajnych" osadzonych.
Umiał dotrzeć do każdego. Wiedział, jak rozmawiać. Jak wśród ludzi być. Ta opinia towarzyszy mu do dziś, gdy – na emeryturze – został człowiekiem TVP1. Co środę o godz. 10.40 prowadzi „Opłatki śniadaniowe". Program nagrywany w malowniczym dworku.
Lasek Bielański. Przecinająca zadrzewiony teren ulica Dewajtis prowadzi do dawnego zespołu klasztornego kamedułów, kościoła i zabudowań Uniwersytetu Kardynała Wyszyńskiego oraz Centrum Kultury Dobre Miejsce. Ale można tu też znaleźć trzy plebanie. Tę prawdziwą, w której urzęduje ks. Wojciech Drozdowicz. I dwie nowe, stworzone na potrzeby telewizji.
Obok kościoła i szopki ze zwierzętami – prawdziwymi i wykonanymi z drewna przez Józefa Wilkonia – kłębi się tłumek. – Plebania? To tutaj. Zaraz będziemy nagrywać – słyszę.
Nie jest to jednak plan, którego szukam, lecz miejsce przygotowane do kolejnego odcinka telenoweli „Plebania". Kapłanów grają w niej aktorzy. Podobnie jak w serialach „Ranczo" czy „Ojciec Mateusz". Tymczasem ja mam się spotkać z autentycznym księdzem.
Dworek, o który mi chodzi, ukrywa się nad skarpą. Mieszkają w nim rezydenci, m.in. ks. Jan Sochoń, poeta, profesor UKSW. Ale co jakiś czas zjawia się ks. Sikorski. Na poddaszu, pod drewnianymi belkami, z imbrykiem herbaty na stole, prowadzi rozmowy z gośćmi.
– To ogromnie ważna postać, ksiądz legenda – tłumaczy wybór prowadzącego program producent Grzegorz Sadurski. – A w tych, którzy go nie znają, od razu wzbudza zaufanie. Nie spotkałem nikogo, kto powiedziałby o nim złe słowo.