Reklama

Komik – samotny pingwin na krze

Śmiać się z czyjegoś nieszczęścia to mało zabawne zajęcie, wyjątkiem jest „Depresja komika", spektakl Michała Walczaka - pisze Jan Bończa-Szabłowski.

Aktualizacja: 07.01.2014 07:57 Publikacja: 07.01.2014 07:55

Premiera w Teatrze Polonia Krystyny Jandy zakończyła się owacją na stojąco i przerywana była salwami śmiechu. Śmiech to oczyszczający i zaraźliwy, ale jak się z pewnością okaże, nie każdemu będzie do śmiechu.

Michał Walczak to jeden z najciekawszych młodych dramatopisarzy. „Piaskownica" – jego debiut dramaturgicznym – okrzyknięta wydarzeniem, trafiła do repertuaru wielu teatrów. „Kac" był odważną próbą dialogu z „Weselem" Wyspiańskiego, a „Podróż do wnętrza pokoju" – współczesnym nawiązaniem do Różewiczowskiej „Kartoteki".

„Depresja komika" to okazja do spojrzenia z dystansem – uśmiechem, ale i goryczą – na świat współczesnego artysty. Spojrzenie odważne, nieschlebiające świętościom. I ryzykowne, bo ponad podziałami.

Walczak sugeruje, że takim samym prawom publicznej oceny podlegają komicy, jak i politycy, a niektórzy wręcz mogliby zamienić się rolami. Na scenie słyszymy o miałkości dzisiejszych kabaretów, o rozbieżności między ambicjami artystów a realiami życia. O depresji, którą przynieśli nam Czesi, a także o Misiu Genderowcu, który obudził się ze snu zimowego. Autor kpi z poszukiwań „prawdziwych Polaków", „jedynie słusznych patriotów" i proponuje powołanie Związku Prawicowych Komików Polskich.

Ten spektakl to popis aktorski duetu Rafał Rutkowski i Adam Woronowicz.

Reklama
Reklama

Rutkowski, jeden z filarów teatru Montownia, specjalista od one-man show, tu w roli komika pokazał poruszający rys dramatyczny, skrywany pod maską śmiechu.

Objawieniem jest natomiast Adam Woronowicz. Aktor charyzmatyczny, który zasłynął z ról świętych i męczenników, potem udowodnił, że potrafi być przekonujący jako twardy i bezwzględny ubek oraz nieśmiały, pełen kompleksów kochanek. Wcielając się w postać psychoanalityka, przełamał kolejną granicę. Terapeuta Woronowicza ma w sobie niespotykany u tego aktora luz showmana (znakomity pastisz reżysera reklam) i autoironię. Można powiedzieć, że hasło „Wolność jest w nas" przeniósł w życie artysty, który starając się być wolnym, czuje się często – jak w jednej ze scen spektaklu – samotnym pingwinem na krze.

Jan Bończa-Szabłowski

Teatr
Styczniowe premiery Teatru TV bez wyróżnień
Teatr
Piotr Domalewski po „Ministrantach” wraca do teatru dyskutować o polskich bohaterach
Teatr
Anna Dymna wróciła do Teatru TV. TVP VOD ma „Norymbergę" z Crowem na wyłączność
Teatr
„Europa” Warlikowskiego: a nie mówiłem, że jesteśmy mordercami i kanibalami?
Teatr
„Europa” Krzysztofa Warlikowskiego. Cielecka, Chyra, Ostaszewska o krwawych tajemnicach Europy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama