W Kijowie już nikt nie ma wątpliwości, że nieco ponad dwa tygodnie przed wyborami prezydenckimi Ukraina ma do czynienia z poważnym kryzysem politycznym. Rządząca koalicja pęka w szwach, a wojna toczy się już nie tylko na wschodzie, lecz i w samym centrum kraju.
Prezydent Petro Poroszenko nadal całkowicie kontroluje służby specjalne, ale nie ma już większego wpływu na policję. A wszystko za sprawą szefa MSW Arsena Awakowa, który nie wierzy w reelekcję obecnej głowy państwa zajmującej w sondażach dopiero trzecie miejsce.