Reklama
Rozwiń
Reklama

Szansa dla pani Borys?

Warszawa rozmawia z Mińskiem o rozwiązaniu sporu o ZPB

Publikacja: 20.03.2010 01:38

Andżelika Borys

Andżelika Borys

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Szczegóły piątkowych rozmów w Mińsku nie są na razie znane. Z polskiej strony uczestniczył w nich wiceminister spraw zagranicznych Andrzej Kremer, a z białoruskiej – pełnomocnik rządu ds. religii i narodowości Leanid Hulaka. Dwustronna grupa mająca szukać rozwiązania sporu o Związek Polaków na Białorusi powstała w wyniku spotkania szefa MSZ Radosława Sikorskiego z prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką 25 lutego w Kijowie.

[srodtytul]Dwa związki[/srodtytul]

Za naszą wschodnią granicą funkcjonują dwa Związki Polaków na Białorusi. Jeden, kierowany przez Andżelikę Borys, jest uznawany przez Warszawę, ale nie przez Mińsk – działa, ale jest prześladowany. Drugi, z prezesem Stanisławem Siemaszką, faktycznie stworzony przez władze Białorusi, nieuznawany w Warszawie.

Ich połączenie jest nierealne. Podobnie nierealne jest uznanie przez Mińsk, że legalną władzą ZPB jest zarząd główny z panią Borys na czele. Wyjściem mogłoby być uznanie obu organizacji.

– Mogą istnieć dwie, a nawet dziesięć polskich organizacji. Pracy wystarczy dla wszystkich – powiedziała „Rz” Andżelika Borys. – Dla nas najważniejsze, by nasza organizacja była legalna i niezależna. Do tego potrzebna jest wola polityczna, bo ustawodawstwo białoruskie gwarantuje prawo do zrzeszania się. Podobnie sądzi Andrzej Poczobut, prezes rady naczelnej związku. – To byłby kompromis – mówił „Rz”. Jego zdaniem problemem dla Mińska jest to, że ZPB Siemaszki to niewielka grupa. – Gdyby byli silni, byłoby inaczej – uważa.

Reklama
Reklama

Stanisław Siemaszko nie jest przeciwny koncepcji dwóch związków. – Jeśli rząd pozwoli pani Borys zarejestrować organizację, to proszę bardzo – powiedział w rozmowie z „Rz” (po rosyjsku – p.k.).

[wyimek]Połączenie związków jest nierealne. Wyjściem z sytuacji mogłoby być zalegalizowanie istnienia obu organizacji[/wyimek]

Ale też podkreśla, że to jego związek jest tym właściwym. – Chciałbym, żeby ta komisja nas zaprosiła i zobaczyła, ile robimy dobrego dla Polaków, dla kultury polskiej. A rząd Polski nie chce nas wpuszczać do Polski. Robi tak po to, by naród polski nie usłyszał prawdy – uważa.

[srodtytul]Co z domami?[/srodtytul]

W razie powodzenia koncepcji dwóch związków, najtrudniejszą kwestią byłby majątek Związku Polaków na Białorusi, do którego prawo roszczą sobie obecnie oba stowarzyszenia. Chodzi zwłaszcza o kilkanaście domów polskich, czyli ośrodków społeczno-kulturalnych ZPB. Kilka z nich pozostawało do niedawna pod kontrolą zwolenników Andżeliki Borys. Dom w Iwieńcu niedaleko Mińska został przez związek Stanisława Siemaszki odebrany siłą, co potem zatwierdził sąd.

– To strona polska była fundatorem, myślę, że można znaleźć jakieś rozwiązanie – uważa pani Borys.

Reklama
Reklama

Czy jednak władze białoruskie zdecydują się na dwa związki? – Uważam, że oczywistym skutkiem rozpoczętych negocjacji powinna być zgoda władz Białorusi na rejestrację organizacji pod kierownictwem Andżeliki Borys. To leży bowiem w interesie władz w Mińsku, które się przekonały, iż konflikt wokół polskiej mniejszości skutkuje pogorszeniem stosunków nie tylko z Polską, lecz z całą Europą – uważa Aleksander Milinkiewicz, lider ruchu „O wolność” i honorowy członek ZPB. – W Mińsku wiedzą przecież, iż to Polska była jak dotąd największym orędownikiem otwarcia się Unii Europejskiej na Białoruś. Od zadawalającego Warszawę rozwiązania problemu ZPB zależą zatem stosunki Mińska z Brukselą, czego władze białoruskie nie mogą ignorować.

[srodtytul]Jaka strategia Mińska[/srodtytul]

– Sukces negocjacji będzie zależał w dużej mierze od tego, jaką strategię wybiorą władze w Mińsku – uważa Jurij Istomin, szef opozycyjnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej w obwodzie grodzieńskim. – Jeśli będzie im zależało na przeciąganiu procesu negocjacji w celu osłabienia zainteresowania problemem ze strony opinii publicznej, to będą grać na zwłokę. W kwestii rejestracji związku Andżeliki Borys powinna zostać podjęta decyzja polityczna na najwyższym szczeblu, tak jak to było w przypadku ruchu „O wolność” Aleksandra Milinkiewicza – uważa Istomin.

Jego zdaniem podział domów polskich nie jest możliwy w ramach rozmów polsko-białoruskich. – Powinny się tym zająć skonfliktowane organizacje polskie. Ale pod warunkiem, że organizacja Borys będzie miała na Białorusi legalny status – podkreśla.

[ramka]www

Strona Związku Polaków na Białorusi

Reklama
Reklama

[link=http://www.zpb.org.pl]www.zpb.org.pl[/link][/ramka]

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1448
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1447
Świat
Policja starła się w Mediolanie z protestującymi przeciwko Igrzyskom Olimpijskim
Świat
Putin budował system totalny. Czy Rosja mogła pójść inną drogą?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama