O zamiarze prowadzenia wspólnej kampanii poinformowali na konferencji prasowej w Mińsku.
– Będziemy koordynowali działania, ale żaden z nas nie zamierza zrezygnować z kandydowania na rzecz partnera – deklarował Sannikau. Niakliajeu, który wcześniej próbował nawiązać współpracę z innymi kandydatami opozycji (może ich być nawet dziewięciu), nie krył zadowolenia z porozumienia z Sannikauem.
– Wszystkie badania wskazują, że opozycja ma dwóch liderów – Sannikaua i Niakliajeua. Silni postanowili się zjednoczyć – oznajmił dziennikarzom lider ruchu Mów Prawdę!. Z badań opinii publicznej przeprowadzonych w październiku przez niezależny ośrodek Socium wynika, że Niakliajeu może liczyć na poparcie rzędu 11 procent, Sannikau – 9 procent. Oznacza to, że razem mają o blisko 10 procent mniejsze poparcie niż prezydent Aleksander Łukaszenko. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że prawie 30 procent badanych nie zdecydowało jeszcze, na kogo odda głos, wynik wyborów nie jest przesądzony. Opozycyjni kandydaci liczą właśnie na pozyskanie głosów tych niezdecydowanych wyborców. – Jedna osoba nie jest w stanie dotrzeć do wszystkich wyborców w całym kraju. Z uwagi na podobne programy będziemy mogli zjednoczyć wysiłki agitacyjne – zapewniał lider Europejskiej Białorusi.Niakliajeu i Sannikau są postrzegani na Białorusi jako politycy prorosyjscy. Na konferencji nie zabrakło więc pytań, czy ich porozumienie nie jest aby realizacją wyborczego scenariusza Kremla.
– Ze strony Rosji obecnie słyszymy zdecydowane żądania przeprowadzenia na Białorusi demokratycznych wyborów – przypomniał Sannikau, dodając, że to właśnie politycy z Unii Europejskiej ostatnio wspierają Łukaszenkę. Według Reutersa o poparciu dla białoruskiego przywódcy mówiła na spotkaniu z ambasadorami krajów UE w Wilnie prezydent Litwy Dalia Grybauskait?.
– Z kolei z Rosji słyszymy głosy poparcia dla demokracji. Dlaczego więc mamy nie przyjmować z zadowoleniem korzystnego dla nas stanowiska Rosji – pytał Sannikau.