Tydzień rozpoczął się od kilku komunikatów najważniejszych rosyjskich służb specjalnych uderzających w Polskę. Najpierw w poniedziałek rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) wskazała sprawcę zamachu (zatrzymanego i sprowadzonego z Dubaju) na gen. Władimira Aleksiejewa, pierwszego zastępcę szefa rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. W odpowiednim komunikacie Polska została oskarżona o pomoc Ukrainie w werbowaniu sprawcy. Na tym jednak wymierzona w Polskę propagandowa ofensywa Kremla się nie skończyła.
FSB, Służba Wywiadu Zagranicznego Rosji i propaganda Kremla uderzają w Polskę
Tego samego dnia Służba Wywiadu Zagranicznego Rosji (SWR) również postanowiła podzielić się ze światem „pilną informacją”, ale na inny temat. SWR, która odpowiada za siatkę szpiegowską Rosji na całym świecie, opublikowała komunikat „Zachodni »demokratyzatorzy« ponownie biorą na cel Białoruś”. Twierdzą, że Polska wspólnie z Niemcami, USA i Wielką Brytanią przygotowują „kolorową rewolucję” w państwie Aleksandra Łukaszenki.
Władimir Putin patrzy na Polskę jak na potencjalnego lidera w Europie Środkowo-Wschodniej
„Gromadzą siły i środki, aby ponownie spróbować zdestabilizować sytuację i doprowadzić do zmiany ustroju konstytucyjnego na Białorusi. Na Zachodzie liczą na osłabienie powiązań Mińska i Moskwy w ramach Państwa Związkowego oraz na utrudnienie Rosji realizacji celów specjalnej operacji wojskowej” – czytamy w komunikacie SWR. Pada też stwierdzenie, że Polska (wspólnie z innymi państwami Zachodu) już teraz przygotowuje się do „działalności wywrotowej” przed wyborami prezydenckimi na Białorusi w 2030 r.
Czytaj więcej
Łukaszenka wodzi amerykańską administrację za nos. Amerykanie nie są naiwni i doskonale to rozumieją. Ale nie mogą z nim postąpić tak, jak zrobili...
Rządowa rosyjska agencja RIA Nowosti poszła jeszcze dalej i opublikowała we wtorek artykuł, w którym stwierdza, że Polska jakoby przygotowuje się do „podziału Ukrainy”. Co więcej, tytuł artykułu sugeruje, że mówi o tym czynny „wojskowy armii USA”. W rzeczywistości Rosjanie powołują się na urodzonego w Ługańsku Stanisława Krapiwnika, który do początku XXI wieku rzeczywiście służył w amerykańskiej armii, ale od wielu lat mieszka w Rosji i należy do grona propagandystów Kremla.
Propaganda Władimira Putina uderza w Polskę. Rosyjski opozycjonista tłumaczy powody
Z czym może być związana nasilająca się ofensywa propagandowa Rosji wymierzona w Polskę? Jest kilka powodów. Polska od dekad należy do ścisłego grona państw w Europie najbardziej popierających suwerenną i niepodległą Ukrainę. Bez wsparcia humanitarnego, militarnego, gospodarczego, a przede wszystkim logistycznego Ukraina nie byłaby w stanie czwarty rok z rzędu prowadzić pełnowymiarowej wojny z Putinem. Co więcej, na Kremlu doskonale zdają sobie sprawę z tego, że Polska pod żadnym warunkiem nie poprze niesprawiedliwego pokoju kosztem kapitulacji Ukraińców, do czego Putin namawia Donalda Trumpa.
Czytaj więcej
Przestępca seksualny Jeffrey Epstein otaczał się nie tylko młodymi Rosjankami. Pozostawił fortunę Białorusince, która towarzyszyła mu aż do śmierci...
– Putin patrzy na Polskę jak na potencjalnego lidera w Europie Środkowo-Wschodniej. Polska ma największą gospodarkę w regionie i najliczniejszą armię. I widzi w tym poważne zagrożenie dla swojej polityki – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Władimir Ponomariow, który w Polsce reprezentuje opozycyjny rosyjski Zjazd Deputowanych Ludowych. Przypomina o zorganizowanej w październiku w Moskwie przez kremlowskie Rosyjskie Towarzystwo Wojskowo-Historyczne wystawie „Dziesięć wieków polskiej rusofobii”. Autorzy propagandowej wystawy przy Bulwarze Gogolowskim w Moskwie powtórzyli wiele kłamstw dotyczących historii relacji polsko-rosyjskich, w tym m.in. kłamstwo katyńskie o „niemieckich śladach” w sprawie masowego mordu na Polakach przez NKWD.
– Wystawa ta tylko nasiliła antypolską histerię w Rosji – mówi Ponomariow.
Polska wspiera wolną Białoruś. To irytuje Kreml
Interesujące jest to, że nasilenie antypolskiej histerii w Rosji zbiegło się w czasie z przeprowadzką liderki białoruskich sił demokratycznych Swiatłany Cichanouskiej (o niej też wspomina SWR w swoim komunikacie) do Polski. Najwyraźniej w Moskwie liczyli, że kłopoty biura Cichanouskiej na Litwie położą kres jej działalności, a tym samym zniwelują potencjalne zagrożenie dla „sojuszu Białorusi z Rosją”, które może się pojawić w przyszłości w razie upadku lub odejścia białoruskiego dyktatora (chociażby z przyczyn zdrowotnych) i objęcia władzy w Mińsku przez jego czołowych przeciwników znajdujących się w Polsce.
Czytaj więcej
Biuro znienawidzonej przez Łukaszenkę i Putina liderki wolnej Białorusi będzie w Warszawie. – W Polsce nie zniknęło poczucie solidarności – mówi „R...
Rząd w Warszawie nie tylko wyciągnął rękę do Cichanouskiej, ale też nie przestaje finansować najważniejszych inicjatyw uderzających w reżim Łukaszenki (takich jak telewizja Biełsat, liczne fundacje i stowarzyszenia czy programy edukacyjne dla młodych przeciwników reżimu). Tym samym Polska, która dała schronienie setkom tysięcy Białorusinów, konsekwentnie od lat blokuje definitywne wchłonięcie Białorusi przez Rosję Putina.
Nie można też wykluczać tego, że dezinformacja Kremla (na temat rzekomo planowanej „kolorowej rewolucji”) w Mińsku skierowana jest również do Łukaszenki, który w ostatnim czasie znacząco poprawił swoje relacje z USA (dyktator dołączył do Rady Pokoju Donalda Trumpa) i liczy na ocieplenie stosunków z UE. Kreml, podsuwając Łukaszence podobne komunikaty (a było ich wiele w ostatnich latach), trzyma dyktatora w napięciu i utrwala w przekonaniu, że tylko Rosja jest w stanie zagwarantować mu bezpieczeństwo.