Protestującym nie udało się przedostać na plac Najmeh, na którym mieści się siedziba parlamentu. W związku z tym postanowili rozbić namioty i wzorem tureckich demonstrantów koczować tam dzień i noc.

Młodzi ludzie przynieśli ze sobą transparenty, w których narzekają na warunku życia i brak nowych rozwiązań w sprawie najmu lokali. Pojawiły się również hasła krytykujące przedłużenie kadencji parlamentu. Skandowali, że "lud chce upadku reżimu" i "posłowie, odejdźcie teraz".

Protestujący przynieśli ze sobą libańskie flagi, intonowali też patriotyczne i rewolucyjne pieśni, które niosły się echem po całym placu Riad al-Solh.

- 128 złodziei uzurpowało sobie władzę i protesty przeciwko przedłużeniu kadencji parlamentu są jedynym sposobem, żeby ich odsunąć od władzy - powiedział w telewizji al-Jadeed jeden z aktywistów Imad Bazii. - Rada Konstytucyjna udowodniła, że jest tylko kopią polityków. Mamy tylko siebie i ulicę - dodał.

Inny działacz, Kodor Salameh podkreślił w MTV, że "żadna z partii politycznych reprezentowanych w parlamencie nie angażuje się w demonstracje". - Posłowie, którzy nie głosowali za przedłużeniem kadencji są partnerami w tej zbrodni, ponieważ również będą otrzymywać pensję przez kolejne 17 miesięcy - dodał.

Policja kilka razy próbowała przesunąć protestujących z dala od placu Nejmeh. Demonstranci odpowiedzieli atakiem plastikowych butelek. Później ogłosili, że pozostaną w pobliżu parlamentu przez całą noc, aż Rada Konstytucyjna zadeklaruje swoje ostateczne stanowisko. - Będziemy tu czekać do końca. Dopóki Rada Konstytucyjna nie zakończy obrad - mówi rp.pl Lilly Formaleoni, która dołączyła do protestów. - Policja użyła przemocy wobec niektórych demonstrantów, ale teraz jest już spokojnie. Zobaczymy jak będzie później, bo kolejne demonstracje są planowane na 18. (17. czasu polskiego - red.) - dodaje.

Do protestów odniósł się też prezydent Libanu Michel Suleiman. "Popieram postulaty ruchu obywatelskiego, ale muszą one wyrażać swoje opinie w sposób pokojowy i demokratyczny. Siły bezpieczeństwa również muszą sobie radzić z protestującymi w sposób mądry i spokojny" - napisał na Twitterze.

Za przedłużeniem obecnej kadencji parlamentu, która kończy się dziś o północy głosowało 97 ze 128 deputowanych. Rada Konstytucyjna nie wyraziła jeszcze swojego zdania, ponieważ trzech z 10 sędziów nie dotarło na sesję, w związku z czym nie osiągnięto niezbędnego kworum.