Wyznawcy Potwora Spaghetti skarżą się na Polskę w Strasburgu

Wyznawcy bóstwa, złożonego z makaronu, pulpecików i oczu na słupkach, walczą o rejestrację wyznania w Polsce.

Aktualizacja: 14.03.2019 10:27 Publikacja: 13.03.2019 19:14

Wyznawcy Potwora Spaghetti skarżą się na Polskę w Strasburgu

Foto: Niklas Jansson/ domena publiczna

Latający Potwór Spaghetti jest dowcipnym bogiem, który stworzył świat, zaczynając od gór, drzew i karła. Wyjątkowo lubi piwo i piratów, z których wyewoluowała ludzkość, a losami kieruje przez swoją makaronową mackę – tak w skrócie wyglądają wierzenia członków Polskiego Kościoła Latającego Potwora Spaghetti.

I chcieliby wyznawać je całkowicie legalnie. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", w styczniu złożyli w tej sprawie skargę w Europejskim Trybunale Praw Człowieka.

Sądowy serial

Poprzedziła to długa batalia w polskich sądach. Założyciele kościoła po raz pierwszy wniosek o rejestrację złożyli w 2012 r. w ówczesnym Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji (później kompetencje w sprawie wyznań przejęło Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji). Dostali decyzję odmowną i choć dwukrotnie wygrali z ministerstwem przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie, ministerstwo znów sprzeciwiało się rejestracji.

W 2016 r. warszawski sąd tym razem oddalił skargę wyznawców Potwora na odmowną decyzję ministerstwa, a w 2018 r. przegrali przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. Tym samym wyczerpała się droga sądowa w Polsce.

W trakcie tego prawnego serialu ministerstwo, powołując się na opinię religioznawców, utrzymywało, że Kościół Latającego Potwora Spaghetti nie powstał w celu wyznawania wiary religijnej, a jedynie ją parodiuje, a poza tym nie posiada własnego ustroju i obrzędów. Członkowie kościoła taką opinię uważają za krzywdzącą. Wszak świętują każdy piątek, gdy spożywają piwo i jedzą święte danie, czyli makaron, a w ich kalendarzu jest kilka innych dni świątecznych. Przypadają m.in. pod koniec grudnia, gdy Polski Kościół Latającego Potwora Spaghetti oficjalnie zaleca wyznawcom rytualne oglądanie filmu „Kevin sam w domu". Zdaniem pastafarian po śmierci czeka na nich raj ze striptizerkami i wulkanem piwnym lub piekło, gdzie piwo jest nieświeże, a striptizerki zarażają chorobami wenerycznymi.

– Jest nam przykro, czujemy się odzierani z godności – utyskuje Krzysztof Listowski, naczelny przełożony Polskiego Kościoła Latającego Potwora Spaghetti. – To sytuacja precedensowa, dotychczas żadnej religii w Polsce nie próbowano administracyjnie wyznaczyć stopnia jej religijności. Do nas jednak ministerstwo powołało biegłych, którzy nam przyłożyli swoje „mędrca szkiełko i oko", by orzec (opierali się przy tym wyłącznie na spostrzeżeniach dotyczących społeczności w USA), że Latający Potwór Spaghetti wprawdzie dla swoich wyznawców jest „fascinans", ale nie zachodzi w związku z nim „tremendum", tedy my tak naprawdę nie wierzymy – mówi.

Dodaje, że w boju przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka wyznawcy Potwora chcą używać podobnej argumentacji, jak przed sądami krajowymi. Ich zdaniem ministerstwo, mające w swoich kompetencjach problematykę wyznań i kościołów, może odmówić rejestracji tylko w kilku jasno określonych sytuacjach, przykładowo gdy wniosek zawiera postanowienia pozostające w sprzeczności z przepisami ustaw chroniącymi bezpieczeństwo, porządek, zdrowie i moralność publiczną. Zdaniem pastafarian żadna z takich przesłanek nie zachodziła.

Kłopoty za Odrą

Podobne problemy pastafarianie mają nie tylko w Polsce. Przykładowo w Niemczech na rejestrację nie zgodził się w 2018 r. Trybunał Konstytucyjny. Pastafarianizm jest za to religią uznaną przez państwo w Nowej Zelandii. Religię wymyślił w 2005 roku fizyk Bobby Henderson, zaniepokojony pomysłem wprowadzenia kreacjonizmu do amerykańskich szkół. Zażądał nauczania także o Latającym Potworze, w którego rzekomo wierzy.

Ile w Polsce wyznawców ma Latający Potwór Spaghetti, trudno oszacować. Jednak liczby mogą robić wrażenie. Profil kościoła na Facebooku ma ponad 114 tys. fanów, a zdaniem Listowskiego przez wydarzenia organizowane przez pastafarian przewinęło się kilka tysięcy osób.

Mimo to Andrzej Jaworski, były poseł PiS i były przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski, twierdzi, że odmowa rejestracji była słuszna. – Powinny zmienić się przepisy dotyczące rejestracji związków wyznaniowych. W tym przypadku zarejestrować próbowało się coś, co należy uznać za parodię religii. W przyszłości może się zdarzyć, że z rejestracji mogą skorzystać osoby wyłącznie zainteresowane przywilejami przysługującymi związkom wyznaniom – przewiduje.

Latający Potwór Spaghetti jest dowcipnym bogiem, który stworzył świat, zaczynając od gór, drzew i karła. Wyjątkowo lubi piwo i piratów, z których wyewoluowała ludzkość, a losami kieruje przez swoją makaronową mackę – tak w skrócie wyglądają wierzenia członków Polskiego Kościoła Latającego Potwora Spaghetti.

I chcieliby wyznawać je całkowicie legalnie. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", w styczniu złożyli w tej sprawie skargę w Europejskim Trybunale Praw Człowieka.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Społeczeństwo
Cudzoziemka urodziła dziecko przy polsko-białoruskiej granicy. Trafiła do szpitala
Społeczeństwo
Sondaż: Polacy nie boją się wojny
Społeczeństwo
Odeszła pozostając wierna sobie. Jaka naprawdę była prof. Jadwiga Staniszkis
Społeczeństwo
Zmarła Jadwiga Staniszkis
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Społeczeństwo
W gospodarstwie znaleziono kilkadziesiąt martwych zwierząt. Zatrzymano 48-latka