Polacy jeżdżą szybko, bo – jak wynika z badań wykonanych za zlecenie KRBRD – spieszą się, chcą imponować innym i ekscytują się prędkością.

Szybka jazda, w której celują mężczyźni, w ich mniemaniu świadczy o doświadczeniu, atrakcyjności i tym, że są ważni.

Co drugi polski kierowca uważa, że można jeździć szybko i bezpiecznie, a 65 proc. zgadza się z opinią, że przekraczanie prędkości jest „powszechnie akceptowane". – Fascynacja prędkością jest głęboko zakorzeniona w świadomości kierowców i istnieje wobec niej społeczne przyzwolenie – ocenił wiceminister infrastruktury Radosław Stępień podczas podsumowania pierwszych efektów kampanii KRBRD „Prędkość zabija. Włącz myślenie", która trwa od 1 czerwca. Czy spoty reklamowe powodują, że Polacy jeżdżą rozsądniej? Wyniki sondażu przeprowadzonego na początku lipca dla KRBRD przez Pentora na próbie 1191 kierowców napawają optymizmem.

– Niemal połowa badanych (46 proc.) deklarowała, że zetknęła się z kampanią, a 80 proc. uważa, że skłania ona do myślenia – tłumaczył Piotr Kwiatkowski, prezes TNS Pentor. – Znaczna część ankietowanych (63 proc.) uważa, że kampania będzie miała wpływ na ich zachowania na drodze.

Trudno przesądzić, czy to tylko efekt kampanii, ale w czerwcu tego roku wydarzyło się o 165 wypadków mniej niż w tym samym miesiącu w ubiegłym roku.

W Polsce w terenie zabudowanym można jeździć do 50 km/h, poza nim – do 90 km /h. – Ale w praktyce w terenie zabudowanym kierowcy jeżdżą ze średnią szybkością 74 km/h – stwierdził Radosław Stępień.

Zbyt szybka jazda jest najczęstszą przyczyną wypadków – średnio co trzeciego. W całym zeszłym roku wydarzyło się ich ponad 38 tys. W tym, do czerwca – ponad 17 tys. – Problemu nie rozwiążą autostrady, bo będą stanowić ok. 10 proc. dróg w kraju. Jeśli nadal będziemy mieli na drogach gminnych czy powiatowych naśladowców Kubicy, którzy pędzą 150 km na godzinę, to autostrady nie sprawią, że wypadków będzie mniej – mówił wiceminister.