W ramach tradycyjnego polowania, które odbywa się corocznie u wybrzeży Wysp Owczych, autonomicznego terytorium Danii, zabito 99 delfinów butlonosych. Delfiny miały zostać zapędzone do zatoki Skalabotnur, gdzie były przetrzymywane przez kilka godzin, a następnie wyciągnięto je na brzeg i dobito, podcinając im szyje. 

Czytaj więcej

Wyspy Owcze wybiły 1400 delfinów. Ocenią obecne przepisy

Zaledwie kilka tygodni temu wprowadzono regulacje, które zakładają ograniczenie polowania na delfiny do 500 sztuk rocznie. Zasady te zaczęły działać po tym, jak w ubiegłym roku jednorazowo zabito ponad 1400 delfinów, co wywołało oburzenie na całym świecie. Mimo nowego limitu, aktywiści organizacji ekologicznych wciąż są rozczarowani. Jak czytamy, "nawet część mieszkańców Wysp jest wstrząśnięta brutalnym mordowaniem delfinów, które zostały zagnane na płytkie wody u brzegów wysp".

Mimo krytyki, władze Wysp Owczych utrzymują, że mięso zabitych ssaków jest ważne dla mieszkańców lokalnej wspólnoty i przyczynia się do jej dobrobytu.

Czytaj więcej

Duńska rzeź wielorybów i delfinów. Ciągle zgodna z prawem

Założyciel Blue Planet Society – organizacji, która od lat 80. walczy o wprowadzenie całkowitego zakazu polowania na Wyspach Owczych – „zabicie prawie 100 delfinów jest szokujące, a kraje sąsiadujące z Wyspami Owczymi powinny podjąć kroki, by definitywnie zabronić polowania na te ssaki”. - Zabicie 100 delfinów jest politycznym sygnałem, który ma pokazać światu, że łowcy delfinów na Wyspach Owczych nie dbają o opinię własnego narodu ani społeczności międzynarodowej - dodała w rozmowie z "The Independent" Astrid Fuchs, szefowa brytyjskiej organizacji ds. ochrony delfinów i wielorybów. 

Delfiny butlonose są ssakami ściśle chronionymi dyrektywą gatunkową i siedliskową Unii Europejskiej, ale Wyspy Owcze nie są jej członkiem.