- Rząd postanowił przeprowadzić ocenę przepisów dotyczących połowu delfinów - powiedział premier Bárður Nielsen
- Chociaż te polowania są uważane za zrównoważone, będziemy uważnie przyglądać się polowaniom na delfiny i temu, jaką rolę powinny one odgrywać w społeczeństwie Wysp Owczych - dodał.
Decyzja rządu to reakcja na powszechne oburzenie związane z wybiciem ponad 1400 delfinów w niedzielę. W ramach tradycyjnego "grindadrap" myśliwi otaczają łodziami ssaki, a następnie kierują je w stronę zatoki. Zwierzęta są wyrzucane na brzeg, a następnie zabijane.
Każdego roku podczas takiego polowania ginie około 600 grindwali. W tym roku z rąk mieszkańców wyspy zginęło ponad 1420 delfinowców białobokich.
Czytaj więcej
Osiemdziesiąt grindwali i trzynaście delfinów - tyle zwierząt tym razem zginęło jednego dnia w tradycyjnym "polowaniu", które odbywa się w wodach d...
"Od dawna uznaje się na arenie międzynarodowej, że polowanie na grindwale na Wyspach Owczych jest zrównoważone, a ich liczba w północno-wschodnim Atlantyku jest obfita" - przekazał rząd.
Potwierdzono, że sytuacja, do której doszło 12 września, była wyjątkowa z powodu liczby ssaków, co spowodowało, że ubój trwał wyjątkowo długo.
Sea Shepherd, organizacja charytatywna, która prowadzi kampanie przeciwko polowaniom na wieloryby i delfiny, opisała to zdarzenie jako barbarzyństwo.
- Jeśli nauczyliśmy się czegoś z tej pandemii, to jest fakt, że musimy żyć w zgodzie z naturą, a nie ją wymazywać - powiedział Sea Shepherd, Alex Cornelissen