Kwota 700 złotych miesięcznie na dziecko to szacunek Centrum im. Adama Smitha. Główny Urząd Statystyczny podaje znacznie wyższe sumy.
– Jedna osoba dorosła wydaje średnio 820 zł miesięcznie. Utrzymanie dziecka jest o 20 – 30 proc. droższe – ocenia Wiesław Łagodziński, rzecznik GUS.
Opłaty zwiększają się wraz z rosnącym statusem materialnym. – Najbogatsze rodziny wydają na dzieci nawet trzykrotnie więcej niż przeciętny Polak – mówi Łagodziński.
Koszty są wysokie, gdy musimy utrzymać niemowlę. Potem spadają. Ale prawdziwa eksplozja następuje, gdy dziecko kończy 14 lat.
– Trzeba zapłacić za basen, języki, wyjazdy, komputer. Zapewnić jedzenie i ubranie. Kosztuje też moda, czyli zagwarantowanie dziecku, że nie będzie odstawało od zamożniejszych rówieśników. A do tego dochodzą wydatki na edukację, która potem zaprocentuje na rynku pracy – opowiada Łagodziński.
Im bardziej Polska rozwija się cywilizacyjnie, tym wcześniej rodzice ponoszą te wysokie koszty. Na taniec posyłają pięciolatki. Naukę angielskiego maluchy rozpoczynają w przedszkolu. Niemowlęta uczą się pływać.
– Małe, karmione piersią dziecko kosztuje miesięcznie około 700 zł. Tyle wydaje się na pieluchy, ubranka, podstawowe środki pielęgnacyjne. Starszemu dziecku trzeba zapłacić za żłobek, zabawki, buty: wychodzi przynajmniej 1000 zł – opowiada Kinga Pruchnicka, mama dwójki dzieci. Potem jest coraz drożej: wózek spacerowy kosztuje od 200 do 600 zł. Przedszkole od 300 do 1000 zł miesięcznie. Opiekunka do dziecka od 1500 do 2000 zł. Kurs językowy: 500 zł.
160 tys. zł to minimum, które trzeba zarezerwować na wychowanie dziecka przez 20 lat
– Rodzina to nie przedsiębiorstwo i nikt nie planuje dziecka tak jak kredytu. Ale decydując się na dziecko, trudno zamykać oczy na to, ile ono kosztuje – uważa Sylwia Chutnik z Fundacji Mama.
Eksperci apelują o obniżenie kosztów ponoszonych przez rodziny. – Jeśli politycy straszą katastrofą demograficzną, powinni zrobić coś, by wychowanie dzieci nie było tak drogie – mówi Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.
Rodzice najbardziej boją się zapowiadanego podniesienia VAT z 7 do 22 proc. na ubranka dziecięce. – Przed wyborami na pewno do tego nie dojdzie, ale takie rozwiązanie wymusza na nas Bruksela. Warto lobbować, by zmieniła swoją dyrektywę w tej sprawie – uważa Gwiazdowski.