Beata Mosebach z Krakowa jest ścigana przez niemiecki wymiar sprawiedliwości od lutego ubiegłego roku. Na podstawie art. 235 niemieckiego kodeksu karnego zarzuca się jej uprowadzenie dziecka za granicę, choć wciąż ma ona prawa rodzicielskie do swego syna. Jej historię „Rz” opisała w listopadzie i styczniu.
Sytuacja Joanny R. ze Szczecina jest niemal lustrzanym odbiciem położenia krakowianki. Jej mąż porwał w maju 2008 r. siedmioletnią Julkę i wywiózł pod Rostok. Ale tu niemieckie organy ścigania nie dopatrzyły się przestępstwa, mimo że sąd przyznał Polce prawo decydowania o miejscu pobytu dziecka.