Reklama

Niemców prawo do porwania

Choć niemieckie prokuratury ścigają polskich rodziców, którzy wywożą swoje dzieci do ojczyzny, odmawiają interwencji, kiedy to polskie dzieci są uprowadzane nad Ren
Joanna R. zabrała z Niemiec do Polski córkę. Teraz ściga ją niemiecki sąd, mimo że wcześniej to jej

Joanna R. zabrała z Niemiec do Polski córkę. Teraz ściga ją niemiecki sąd, mimo że wcześniej to jej właśnie powierzył prawo decydowania o miejscu pobytu dziecka

Foto: Fotorzepa, Daniel Szysz Dan Daniel Szysz

Beata Mosebach z Krakowa jest ścigana przez niemiecki wymiar sprawiedliwości od lutego ubiegłego roku. Na podstawie art. 235 niemieckiego kodeksu karnego zarzuca się jej uprowadzenie dziecka za granicę, choć wciąż ma ona prawa rodzicielskie do swego syna. Jej historię „Rz” opisała w listopadzie i styczniu.

Sytuacja Joanny R. ze Szczecina jest niemal lustrzanym odbiciem położenia krakowianki. Jej mąż porwał w maju 2008 r. siedmioletnią Julkę i wywiózł pod Rostok. Ale tu niemieckie organy ścigania nie dopatrzyły się przestępstwa, mimo że sąd przyznał Polce prawo decydowania o miejscu pobytu dziecka.

Pozostało jeszcze 88% artykułu

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL
  • Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama