Po czterech latach od podpisania kontraktu samobieżne armaty o kalibrze 155 mm wreszcie trafią do polskiej armii.
Kraby, które zostały zaprojektowane przez brytyjskich inżynierów, próbował wprowadzić do armii jeszcze w końcu minionej dekady wiceszef MON Romuald Szeremietiew. Potem zamówienia na ich budowę skreślił rząd Leszka Millera.
– Dzisiaj w 80 procentach uzbrojenie to oparte jest na polskiej myśli technicznej – mówi Bartosz Kopyto z Huty Stalowa Wola, która produkuje tę broń.
Nasi inżynierowi udoskonalili ich elektronikę. Haubica o kalibrze 155 mm znajduje się na platformie gąsienicowej. Może razić cele w odległości ponad 40 km. – Wykorzystujemy amunicję inteligentną, bardzo precyzyjną. W czasie testów pociski wystrzeliwane z odległości kilku kilometrów trafiały w pole o średnicy metra, dwóch metrów – dodaje Bartosz Kopyto.
– Osiem armatohaubic trafi do mazurskiego 11 Pułku Artylerii w Węgorzewie. Jednostka ta otrzyma także wozy dowodzenia i wóz amunicyjny. Uzbrojenie to powinno trafić do jednostki do końca listopada - informuje „Rz" ppłk Tomasz Szulejko, z Dowództwa Wojsk Lądowych.
W tej chwili w Hucie Stalowa Wola na Podkarpaciu szkolenie na Krabach przechodzi około stu żołnierzy z Węgorzewa. Z naszych informacji wynika, że za ten moduł ogniowy armia zapłaciła ok. 250 mln zł.
Do 2015 roku z kolei do wegorzewskiej jednostki powinny trafić kolejne armaty. Tak, aby można było w nie wyposażyć cały dywizjon.
– Pod koniec czerwca został podpisany aneks do umowy na dodatkową dostawę 16 samobieżnych haubicach Krab 155 mm, wraz z ośmioma samochodami dowodzenia oraz pięcioma wozami amunicyjnymi
– dodaje ppłk Małgorzata Ossolińska, z Inspektoratu Uzbrojenia Ministerstwa Obrony Narodowej .
Resort obrony nie ujawnia, ile będzie kosztowała dostawa drugiej partii tych ciężkich dział, zasłania się tajemnicą handlową.
- Armatohaubice Krab to nowa jakość wyposażenia wojsk lądowych, sprzęt nowej generacji – przyznaje ppłk Tomasz Szulejko.
Nie wykluczone, że armia kupi kolejne takie uzbrojenie. Kilka lat temu szefowie MON informowali, że na wyposażeniu naszej armii mogłoby się znaleźć ok. 50 takich armat.