Śledztwo po pożarze hali na Marywilskiej. Jaka wersja jest najbardziej prawdopodobna?

Dominująca jest wersja kryminalna: celowego podpalenia, jednak z pola widzenia śledczy i służby nie tracą innych tropów, w tym możliwego sabotażu.

Aktualizacja: 17.05.2024 06:13 Publikacja: 17.05.2024 04:30

Oględziny spalonej hali w Warszawie jeszcze się nie odbyły. Na razie jest to zbyt niebezpieczne

Oględziny spalonej hali w Warszawie jeszcze się nie odbyły. Na razie jest to zbyt niebezpieczne

Foto: PAP/LESZEK SZYMAŃSKI

Przyczyny pożaru strawionej niemal doszczętnie ogniem hali Marywilska 44 w Warszawie wciąż nie są ustalone. Sprawie przyglądają się również służby, w tym ABW, sprawdzając, czy nie nosi ono znamion sabotażu na zlecenie obcych służb. Wiodącą hipotezą jest jednak wersja o podpaleniu. W środę w Sejmie powiedział o tym Tomasz Siemoniak, szef MSWiA, minister koordynator służb specjalnych.

– Zadajemy sobie pytanie na tym etapie, czy w grę wchodzi jakieś działanie zewnętrzne, nie tylko podpalenie o charakterze kryminalnym, które jest oczywiście jedną z głównych wersji śledczych, ale czy sytuacja, w jakiej Polska się znajduje – państwa pomagającego Ukrainie, państwa zagrożonego rozmaitymi zdarzeniami – może być powiązana z tym, co się działo w ostatnich dniach – stwierdził minister Siemoniak.

Hipoteza „podpalenia o charakterze kryminalnym” Marywilskiej 44

Kluczowa czynność, jaką są oględziny spalonego obiektu, okazuje się niemałym wyzwaniem. Do czwartku nie udało się ich przeprowadzić.

– Oględzin jeszcze nie rozpoczęto, będą możliwe wtedy, kiedy zostanie zapewnione bezpieczeństwo osób, które mają przeprowadzić tę czynność – mówi „Rz” prok. Norbert Woliński, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga. – W powietrzu wiszą pozostałości dachu obiektu, a oględziny trzeba wykonać wewnątrz, mając pewność, że nic z góry nie spadnie. Czekamy, aż ta przeszkoda zostanie usunięta, to technicznie bardzo trudne i pracochłonne zadanie – dodaje prok. Woliński.

W powietrzu wiszą pozostałości dachu obiektu, a oględziny trzeba wykonać wewnątrz, mając pewność, że nic z góry nie spadnie

prok. Norbert Woliński, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga

Oględziny – jak pisaliśmy – będą wykonane przy użyciu m.in. drona, który z powietrza będzie rejestrował obraz, i skanera 3D, który „widzi” każdy detal, mogący mieć znaczenie dla śledztwa. Sam sprzęt sprawy nie załatwi, do pogorzeliska muszą wejść policjanci, prokurator, biegli.

Hipoteza „podpalenia o charakterze kryminalnym”, o której wprost powiedział minister Siemoniak – jest jedną z najpoważniejszych branych pod uwagę. Od początku sugerowali ją eksperci z zakresu pożarnictwa.

Co przemawia za celowym podpaleniem Marywilskiej 44?

Rozprzestrzenienie pożaru miało wręcz niebywałą dynamikę. Pierwsze zastępy straży pożarnej przyjechały na miejsce już po 11 minutach od zgłoszenia – ogień obejmował już 80 proc. hali, płonął cały dach (hala miała wymiary 250 na 250 metrów).

– Ogień bardzo szybko się rozprzestrzeniał, w jego pierwszej fazie było około siedmiu–ośmiu zarzewi pożaru oddalonych od siebie, co może wskazywać na to, że powstał równolegle w kilku miejscach na terenie hali – mówi nam gen. Ryszard Grosset, były zastępca komendanta głównego PSP, ekspert ds. pożarnictwa.

Zwraca uwagę również na to, że w hali były tzw. tryskacze, które po pojawieniu się ognia powinny się uruchomić. – Obiekt był podzielony na osiem sektorów, wydzielenia – są to zwykle ściany, które się przesuwają, lub klapy, które się zamykają, żeby ogień nie mógł się rozprzestrzenić – nie wszystkie zadziałały – zauważa Ryszard Grosset. Gdyby takie blokady się włączyły, pożar ograniczyłby się do danego sektora.

Czytaj więcej

Pożar centrum handlowego Marywilska 44. Straż pożarna zadaje pytania

Z kolei funkcjonariusz policji pracujący wcześniej przy tego typu sprawach zauważa: – Tak duży obiekt użyteczności publicznej posiada cały system przeciwpożarowy, który jest sterowany elektronicznie, i powinien zadziałać, nawet jeśli pracownicy ochrony nie zareagowali. Jeżeli to było celowe podpalenie, to przekraczało możliwości zwykłego podpalacza. Podpalacz nie dał żadnych szans ochronie ani strażakom. To musiało być przemyślane, przygotowane, zaplanowane, sądzę, że bardziej zaawansowana technologia mogła tu zostać zastosowana – sugeruje nasz rozmówca.

Czy ktoś mógł wyłączyć system?- Nie znamy przyczyny tego pożaru, dopiero je ustalamy – mówi prok. Woliński, i nie chce odnosić się do słów ministra Siemoniaka o wiodącej hipotezie. Nie ujawnia, czy zabezpieczone serwery monitoringu można odczytać, czy też są uszkodzone.

Udaremnione podpalenie galerii handlowej na zlecenie

Tomasz Siemoniak, przedstawiając informację o ostatnich pożarach, wspomniał o innym przypadku – zatrzymanego w końcu stycznia przez ABW Ukraińca, który szykował podpalenie centrum handlowego we Wrocławiu. Próba ta została udaremniona. Z informacji „Rz” wynika, że Ukrainiec ten przyjechał do Polski z Niemiec i był częścią większej grupy. Pozostali nadal są ustalani. Mężczyzna planował podpalenie marketu budowlanego, który znajdował się koło stacji paliw.

Czytaj więcej

Minister Siemoniak o pożarach. „To mogą być działania inspirowane przez Rosję”

– Nie mamy żadnych wątpliwości, że było to działanie na zlecenie rosyjskich służb – mówi Siemoniak, zaznaczając, że przy badaniu obecnych pożarów „ten aspekt jest przez służby specjalne wnikliwie badany” i „ten wątek w śledztwie musi być uwzględniony” – mówił minister Siemoniak. Zwłaszcza że „w układzie sojuszniczym przekazano rozmaite ostrzeżenia co do możliwości tego rodzaju sytuacji w różnych państwach NATO i UE”.

W ostatnich dniach pożarów była seria – oprócz hali w Warszawie, płonęło składowisko odpadów niebezpiecznych w Siemianowicach Śląskich, był pożar dziesięciu autobusów w zajezdni w Bytomiu i w szkole w Grodzisku Mazowieckim. – Trzeba wszystkie te przypadki przeanalizować. Niezbędne jest wyjaśnienie, czy te przypadki w jakikolwiek sposób się łączą – mówił szef MSWiA.

Przyczyny pożaru strawionej niemal doszczętnie ogniem hali Marywilska 44 w Warszawie wciąż nie są ustalone. Sprawie przyglądają się również służby, w tym ABW, sprawdzając, czy nie nosi ono znamion sabotażu na zlecenie obcych służb. Wiodącą hipotezą jest jednak wersja o podpaleniu. W środę w Sejmie powiedział o tym Tomasz Siemoniak, szef MSWiA, minister koordynator służb specjalnych.

– Zadajemy sobie pytanie na tym etapie, czy w grę wchodzi jakieś działanie zewnętrzne, nie tylko podpalenie o charakterze kryminalnym, które jest oczywiście jedną z głównych wersji śledczych, ale czy sytuacja, w jakiej Polska się znajduje – państwa pomagającego Ukrainie, państwa zagrożonego rozmaitymi zdarzeniami – może być powiązana z tym, co się działo w ostatnich dniach – stwierdził minister Siemoniak.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Służby
Na granicy z Białorusią pojawią się uzbrojeni policjanci
Służby
Marywilska 44. Śledczy wciąż nie zebrali dowodów, bo nie mogą wejść do hali
Służby
Wiadomo, co się stanie z funkcjonariuszami CBA po likwidacji Biura
Służby
Fałszywa depesza PAP to nie koniec. Cyberataków Rosji będzie więcej
Służby
Włamanie do systemów PAP. Fałszywa depesza o mobilizacji
Służby
Rosyjskie służby stoją za serią prób podpaleń w Polsce