Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził, że nieustosunkowanie się do nowego dowodu stanowi naruszenie prawa dające podstawę do wznowienia postępowania (sygnatura akt VI SA/Wa 522/12).
Uchylił odmowną decyzję starosty powiatu legionowskiego oraz utrzymującą ją w mocy decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Warszawie.
Zgodnie z art. 84 prawa o ruchu drogowym badanie techniczne pojazdów może wykonywać jedynie zatrudniony w stacji kontroli pojazdów uprawniony diagnosta. Uprawnienie do wykonywania takich badań wydaje starosta, jeżeli osoba ubiegająca się o nie ma wymagane wykształcenie techniczne i praktykę, odbyła niezbędne szkolenie oraz zdała egzamin kwalifikacyjny.
Diagnosta musi mieć odpowiednie wykształcenie i doświadczenie
Daniel S. ukończył szkołę policealną o kierunku informatycznym. Odbył kursy i szkolenia wymagane dla kandydatów na diagnostów, zdał egzamin kwalifikacyjny i uzyskał dyplom mistrzowski mechanika samochodowego. Mimo to nie uzyskał uprawnień diagnosty z powodu zbyt krótkiego stażu pracy. Zgodnie z rozporządzeniem ministra infrastruktury z 2004 r. w sprawie szczegółowych wymagań w stosunku do diagnostów, diagnostą uprawnionym do wykonywania badań technicznych pojazdów może zostać m.in. osoba mająca średnie wykształcenie techniczne o specjalności innej niż samochodowa, która ma osiem lat praktyki zawodowej.
Daniel S. przedstawił umowę o pracę ze stacji obsługi pojazdów, dokumentującą jedynie trzy lata i osiem miesięcy praktyki. Z przedstawionych dowodów wynikało więc, że spełnił trzy z czterech warunków. Tymczasem wszystkie te cztery przesłanki muszą być spełnione jednocześnie.
Nowy dowód wypłynął dopiero w skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Załączone do skargi zaświadczenie z 30 września 2007 r. Stacji Obsługi Pojazdów w Serocku stwierdzało że Daniel S. był w niej zatrudniony od 2 lutego 2003 r. do 3 września 2007 r. Liczona łącznie praktyka przekraczałaby zatem wymagane osiem lat.
Mimo to SKO w Warszawie wystąpiło o oddalenie skargi. Zaświadczenie z Serocka pojawiło się dopiero w skardze do sądu, było więc dowodem nieznanym w postępowaniu, który nie mógł być wzięty pod uwagę podczas rozpoznawania sprawy – argumentowało.
WSA uznał jednak, że chociaż rzeczywiście decyzja nie mogła być oparta na tym dowodzie, skoro stwarza on nowy stan faktyczny, organ musi go rozważyć.
Taka weryfikacja może być przeprowadzona tylko w toku postępowania administracyjnego. Należy do starosty, który będzie musiał wydać nową decyzję w miejsce uchylonej przez sąd.
Wyrok jest nieprawomocny.