Opodatkowanie nieruchomości wykorzystywanych w biznesie to łakomy kąsek dla wielu samorządów. Dochody z podatku od nieruchomości to najczęściej kilkanaście procent budżetu gminy, a zwykle ok. czterech piątych pochodzi od firm, które mają w niej grunty, budynki czy budowle. Czasem chodzi o spore pieniądze, ale samorządowcy obawiają się kosztownych pomyłek.
– Ustawa nie daje jasnej odpowiedzi, jak opodatkować teren kopalni żwiru, a nasi radni nie chcą podjąć decyzji bez wyraźnej podstawy prawnej – żali się skarbniczka jednej z gmin w Kujawsko-Pomorskiem.
Gdyby radni nabrali apetytu na wysokie dochody, mogliby mieć kłopot taki jak wiele gmin śląskich, które zdecydowały się nałożyć podatek na wyrobiska górnicze. Po niekorzystnym dla nich ubiegłorocznym wyroku Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie i serii wyroków sądów administracyjnych muszą zwrócić podatnikom kwoty idące w dziesiątki milionów złotych, kilkakrotnie przekraczające ich roczny budżet.
Wielkość miejscowości też mogłaby wpływać na opodatkowanie nieruchomości
Jedna z propozycji reform podatku od nieruchomości wychodzi naprzeciw wielu gminom, chcącym odnieść korzyść z dynamicznego rozwoju biznesu na ich terenie. To opublikowana niedawno koncepcja ekspertów z Uniwersytetu Warszawskiego: Pawła Swianiewicza i Julity Łukomskiej oraz Jarosława Nenemana z Uczelni Łazarskiego. W podstawowym wariancie zakłada uzależnienie wysokości podatku od nieruchomości wykorzystywanych przez biznes od poziomu PKB na jednego mieszkańca w danym regionie. Koncepcja ta uwzględniałaby też m.in. turystyczną atrakcyjność gminy.
Wariant radykalny zakłada znaczne podniesienie podatku od nieruchomości niekomercyjnych, nawet jeśli miałoby to oznaczać zrównanie go ze stawką dla biznesu (dziś nawet kilkadziesiąt razy wyższą). Kwotę tego podatku można by odliczyć od należnego PIT.
W wariancie tzw. czeskim (wzorowanym na rozwiązaniach przyjętych w Czechach) wysokość podatku rosłaby wraz z wielkością miejscowości. Projekt zakłada, że nieruchomości biznesowe w stolicach województw podlegałyby stawce o połowę wyższej niż w gminach wiejskich, a w samej Warszawie – nawet dwukrotnie wyższej.
Autorzy projektu przewidują, że wdrożenie ich pomysłów pozwoliłoby samorządom na zwiększenie wpływów z podatku od nieruchomości od 7 proc. (w wariancie czeskim) do 24 proc. w wariancie radykalnym.