Tak uważa Krajowa Rada Sądownictwa, która zabrała głos w sprawie głośnej przed kilkunastoma dniami decyzji stołecznego sądu, który nakazał doprowadzenie przez policję redaktora naczelnego “Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza i jego zastępczyni na grudniową rozprawę w ramach procesu karnego o pomówienie wytoczonego im przez TVN. W specjalnej uchwale Rada ostro krytykuje słowa byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego.
– Sugestią koniunkturalnego orzekania na skutek wyniku wyborów parlamentarnych premier uderzył bezpodstawnie w dobre imię sędziów i podważył wiarygodność wymiaru sprawiedliwości – napisali sędziowie.
Rada przypomina, że każdy oskarżony zgodnie z treścią art. 75 § 1 kodeksu postępowania karnego ma obowiązek stawić się na wezwanie sądu.
Niedopełnienie tej powinności rodzi określone prawne konsekwencje procesowe, w tym zatrzymanie i doprowadzenie na rozprawę. Nie można natomiast zmusić oskarżonego do uczestniczenia w procesie grzywną czy inną pieniężną karą porządkową.
– Przepis ten służy wyłącznie egzekwowaniu zlekceważonych przez stronę obowiązków procesowych, co ma zapewnić sprawne orzekanie – podkreślają sędziowie.
Nie ma przy tym żadnego znaczenia, kogo personalnie zatrzymanie i doprowadzenie dotyczy i w jakiej sprawie jest stosowane. Sądy orzekają w granicach obowiązującego prawa, a krytyka ich działania bez zapoznania się z okolicznościami sprawy nie może być uznana za rzetelną.
W przekonaniu Krajowej Rady Sądownictwa zwłaszcza krytyka przedstawiana przez premiera “winna mieć na celu dbałość o wiarygodność organów państwa, w tym wymiaru sprawiedliwości, i w żadnym wypadku nie powinna podważać podstaw państwa prawa”.
Dostało się nie tylko premierowi. Sędziowie twierdzą, że identyczny pogląd dotyczy także dziennikarzy i wydawców, którzy powinni zgodnie ze swymi obowiązkami wynikającymi z prawa prasowego szczególnie dbać o pełne, rzetelne i prawdziwe przedstawianie poglądów, bacząc przy tym, by nie wprowadzały one w błąd społeczeństwa.