To już drugi pozew o ochronę dóbr osobistych, który w ostatnich dniach warszawski sędzia złożył przeciwko politykowi Suwerennej Polski. Sprawa rozpoczęła się od spotkania wyborczego Patryka Jakiego z początku czerwca w Będzinie. Polityk wszedł w dyskusję z jednym z uczestników, który miał zakłócać wiec. W kilkuminutowej rozmowie Jaki stwierdził, że sędzia Tuleya wydawał zgodę na użycie przez służby systemu Pegasus wobec konkretnych osób.
„Ale wie Pan, że tą inwigilację – jak Pan nazywa – zatwierdzają sądy i zatwierdził sędzia Tuleya, zna Pan, tak?”, „No skoro mu (Igorowi Tuleyi – red.) Pan ufa, to znaczy, że dobrze zrobił, tak? No niech Pan wytłumaczy”, „Czyli podjął decyzje (Igor Tuleya - red.) nie wiedząc, co podpisuje, tak?” - to niektóre twierdzenia Jakiego.
Sędzia Tuleya pozywa Patryka Jakiego, chce przeprosin
Rozmowa została zarejestrowana, a nagranie pojawiło się m.in. na profilach Patryka Jakiego w mediach społecznościowych. Nie pozostało to bez odpowiedzi sędziego. Tuleya uznał, że publiczne wypowiedzi polityka naruszają jego dobra osobiste i uderzają w jego dobre imię. W konsekwencji wniósł przeciwko europosłowi pozew domagając się w nim przeprosin w mediach społecznościowych i na portalu Rzeczpospolitej oraz wpłaty 1 tys. zł na fundację WOŚP.
Czytaj więcej
Sędzia Igor Tuleya złożył pozew o ochronę dóbr osobistych przeciwko Patrykowi Jakiemu. Chce przeprosin za publiczne twierdzenie Jakiego, że jako sę...
– Ta sytuacja zmobilizowała mnie żeby wyjaśnić wątpliwości i kłamstwa, które padają z ust polityka. To co mówi Patryk Jaki to nieprawda. Jeśli wnioski o kontrolę operacyjną są uzasadnione, to sądy wyrażają zgodę na uzyskiwanie i utrwalanie informacji, a nie wyrażają zgody na zastosowanie programu typu Pegasus, który przełamuje zabezpieczenia. Każda decyzja sądu uwzględniająca wniosek wskazuje okres, w którym kontrola operacyjna może być stosowana. Nie jest możliwe zasysanie danych historycznych, to jest wbrew prawu – mówił „Rzeczpospolitej” sędzia Tuleya.
Na odpowiedź Jakiego nie trzeba było długo czekać. Na swoim profilu na portalu X napisał: „Z rzeczy zabawnych sędzia Tuleyia właśnie zapowiedział, że pozwie mnie za ten film. Chodzi o to, że — jak sam przyznał - podpisał zgodę na użycie Pegasusa, ale jak twierdzi nie widział co podpisuje. Przypomnijmy, że jak sędzia ma wątpliwości co do sposobu kontroli operacyjnej – ma obowiązek dopytać i sprawdzić. On jak widać miał wiele czasu na wystąpienia polityczne i chodzenie po mediach, a nie znalazł czasu, aby dopytać co dokładnie podpisuje. Fajnie, że będzie ten proces. Więcej ludzi się dowie jakie kompetencje mają upolitycznieni sędziowie z zaplecza PO”.
Czytaj więcej
W środę sędzia Igor Tuleya składa pozew przeciw 11 sędziom i prokuratorom za szykany, jakich od nich miał doznać za rządów PiS.
Kolejny wpis Jakiego, kolejny pozew Tuleyi
I to właśnie po tym wpisie sędzia Tuleya pozwał Patryka Jakiego ponownie. Według Tuleyi zarówno twierdzenia o jego świadomej zgodzie na użycie Pegasusa , jak i wiązanie go z zapleczem Platformy Obywatelskiej uderzają w jego dobre imię.
- Pan Patryk Jaki zareagował na pozew sędziego Tuleyi kolejnym naruszeniem jego dóbr osobistych, tym razem jeszcze mocniejszym, gdyż zarzut upolitycznienia sędziego przywodzi na myśl najgorsze skojarzenia z czasów, gdy w sądach orzekali ludzie dyspozycyjni wobec władzy. To smutne, bo może oznaczać, że mamy do czynienia z przeciwnikiem niereformowalnym. Pan Jaki powinien jednak uważać, bo już Arystoteles mówił, że stajemy się tym, co w swoim życiu powtarzamy - mówią pełnomocnicy sędziego Tuleyi, adwokaci Michał Zacharski i Kamil Rudol.
Polityk odpiera te zarzuty. – Jest to typowy SLAPP czyli próba zastraszenia posła i zamknięcia innym ust. Kolejny przykład na to, że on nigdy nie powinien być sędzią. Natychmiast powinien przejść szkolenie z zasad konstytucyjnej wolności słowa. A że “zaplecze PO”? Przecież to fakt, że wspierał większość postulatów PO, zasłynął porównaniem działań władzy PiS do “czasów stalinowskich“ i brał udział w eventach KOD-u, który nie ukrywał, że jest zapleczem PO. Więc mnie nie zastraszy – komentuje Jaki w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Sędzia Tuleya: możliwe, że zgodziłem się na Pegasusa
Przypomnijmy, że w dyskusja dotycząca wydawania zgody na użycie Pegasusa rozpoczęła się od wywiadu, którego w lutym sędzia Tuleya udzielił „Rzeczpospolitej”. Sędzia nie wykluczył w nim, że mógł wydać zgodę na użycie Pegasusa bez świadomości, jaki system będzie stosowany. Na pytanie, czy wśród wydanych przez niego licznych zgód na użycie inwigilacji była zgoda na użycie Pegasusa, odpowiedział: - Sądzę, że i takie sprawy rozstrzygałem. Jest to bardzo prawdopodobne, że wydałem zgodę na użycie Pegasusa, nie mając świadomości, jaki system będzie wykorzystywany przez służby.
Czytaj więcej
To bardzo prawdopodobne, że wydałem zgodę na użycie Pegasusa bez świadomości, jaki system będzie stosowany. Czuję się wykorzystany – mówi sędzia Ig...
Zapytany, jak się z tym czuje odparł: - Czuję się wykorzystany. Z kolei na pytanie, czy sędziowie, rozstrzygając o zastosowaniu kontroli operacyjnej, wiedzą dokładnie, jakie środki inwigilacji zostaną zastosowane, Tuleya odpowiedział: - Nie mamy takiej wiedzy. A bierze się to z tego, że sędziowie nie znają się na technicznych aspektach kontroli operacyjnej, na urządzeniach czy sposobach prowadzenia działań, które ciągle się zmieniają. I sądzę, że powinno się to zmienić.