Sądy wojskowe zostały wyrzucone za burtę przy każdej ostatniej reformie wymiaru sprawiedliwości. Dziś borykają się z wieloma problemami. W takiej sytuacji może się okazać, że nie będą w stanie w pełni realizować swoich zadań.
– Niestety, sądy wojskowe są obecnie najbardziej zaniedbanym pod względem technicznym, kadrowym i organizacyjnym rodzajem sądów w Polsce – mówi sędzia Arkadiusz Szlachta, prezes Sądu Garnizonowego, który orzeka w ramach delegacji w Sądzie Rejonowym w Gdyni.
Brak informatyzacji w sądach wojskowych
Na czym polega problem?
Sądy wojskowe ominęła szeroko zakrojona informatyzacja, która w ostatnich latach stała się udziałem sądów powszechnych. Brak dostępu do baz danych takich jak KRK, PESEL czy NoeSAD przekłada się na sprawność toczących się postępowań.
– Niezbędne informacje, do których sędzia sądu powszechnego ma dostęp praktycznie od ręki, w sądach wojskowych wymagają wysyłania do właściwych instytucji pisemnych zapytań drogą pocztową i oczekiwania na odpowiedź w tej samej formie. Trwa to kilka tygodni – wyjaśnia sędzia Szlachta.
Kolejny problem to wykluczenie sędziów wojskowych z systemu szkolenia przewidzianego dla sędziów sądów powszechnych. Przeprowadzona w 2017 r. nowelizacja ustawy o KSSiP zawęziła zakres jej działania do prowadzenia szkoleń wyłącznie dla sędziów sądów powszechnych i prokuratorów.
Czytaj więcej
W debacie o reformie wymiaru sprawiedliwości zapomina się o sądownictwie wojskowym. A można je poprawić bez najmniejszych kosztów.
– Brak szkoleń w dobie dynamicznie zmieniającego się prawa ma niewątpliwie negatywny wpływ na poziom merytoryczny sędziów – zauważa sędzia.
Kolejny problem to braki kadrowe w sądach wojskowych. Z reguły nie są one w pełni obsadzone. Dodatkowo niektóre z etatów zajmowane są przez neosędziów, których przyszłość pozostaje niepewna. Brak asesury w ustawie o ustroju sądów wojskowych uniemożliwia obsadzanie etatów dobrze przygotowanymi merytorycznie absolwentami KSSIP. A to ma swoje konsekwencje.
Do sądów wojskowych trafiają głównie ludzie po 40. roku życia, co prowadzi do starzenia się środowiska. Ponadto na stanowiska sędziów trafiają ludzie, którzy wcześniej wykonywali inne zawody prawnicze i nie zawsze posiadają warsztat pracy koniecznego do wykonywania zawodu sędziego. W kontekście braku możliwości podnoszenia przez te osoby kwalifikacji zawodowych poprzez uczestniczenie w szkoleniach w KSSiP problem staje się coraz bardziej poważny.
Problem z procedurą w sądach wojskowych
Ponadto, jak zwraca uwagę sędzia WSO płk Mirosław Kolanowski – prezes Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie, w sprawach rozpoznawanych przed sądami wojskowymi niektóre kwestie proceduralne zostały w k.p.k. ukształtowane odmiennie od zasad przewidzianych dla sądów powszechnych. – Nie znajdują one obecnie ani doktrynalnego, ani praktycznego uzasadnienia – uważa. I przywołuje przykłady. Po pierwsze – brak możliwości wydawania wyroków nakazowych, chociaż instytucja ta znana jest wojskowemu sądownictwu dyscyplinarnemu, co oznacza, że każda sprawa musi zostać rozpoznana w postępowaniu zwyczajnym na rozprawie. Po drugie – do każdego wyroku, oprócz spraw rozpoznanych w trybie konsensualnym, należy sporządzić uzasadnienie z urzędu do całości rozstrzygnięcia, co powoduje niepotrzebne zaangażowanie sędziego w czasie, który mógłby poświęcić na kolejne sprawy. Po trzecie – mimo kodeksowej możliwości rozpoznania każdej sprawy przez sąd I instancji w składzie ławniczym (od 2015 r.) ustrój sądów wojskowych nie przewiduje instytucji ławnika w wojskowych sądach garnizonowych.
I po czwarte – istnieje problem związany z wykonywaniem kary ograniczenia wolności orzeczonej wobec żołnierza dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej. Brakuje wydzielonej jednostki wojskowej, w której powinna ona być wykonywana.