Z pozoru mało znacząca sprawa kasacji rzecznika praw obywatelskich od wyroku sądu rejonowego przypisującego w trybie nakazowym odpowiedzialność za niezastosowanie się do obowiązku zakrycia ust i nosa w miejscu publicznym oraz do zakazu uczestnictwa w zgromadzeniu powyżej pięciu osób stała się jednym z bardziej znaczących orzeczeń wydanych w ciągu ostatnich tygodni.

Uniewinniając obwinionych od zarzutu popełnienia wykroczenia przeciwko porządkowi publicznemu, Sąd Najwyższy przypomniał rudymentarne zasady odpowiedzialności represyjnej oraz reguły stanowienia prawa w demokracji konstytucyjnej. Oceniając zasadność wyroku sądu rejonowego, w rzeczywistości odniósł się zarówno do sposobu rozumienia i stosowania prawa przez sądy powszechne, jak i do konstytucyjnych zasad jego stanowienia. Stanowiący podstawę odpowiedzialności zakaz organizowania zgromadzeń powyżej maksymalnie dopuszczalnej liczby osób, a także nakaz zakrywania ust i nosa w miejscu publicznym wprowadzone zostały w rozporządzeniu Rady Ministrów z 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U. z 2020 r., poz. 1758 ze zm.).

Wprowadzenie tego typu regulacji wymaga stosownego ustawowego upoważnienia, którego nonszalancko stanowiąc prawo na czas epidemii, w sposób właściwy nie przewidziano. Dlatego Sąd Najwyższy, odwołując się do konstytucyjnej zasady wyłączności ustawy w sferze stanowienia prawa represyjnego, przypomniał w ostatnim czasie lekceważone, wyznaczane przez konstytucję, a zarazem nieprzekraczalne granice stanowienia przepisów porządkowych, a później określania sankcji za ich przekroczenie. Trafnie podkreślono w uzasadnieniu, że bazowym warunkiem odpowiedzialności karnej jest naruszenie przepisów porządkowych wydanych na podstawie konkretnego, ważnego, zgodnego z prawem upoważnienia ustawowego i w granicach tego upoważnienia. W konsekwencji wskazano, że wymierzenie kary możliwe jest jedynie wtedy, gdy naruszone przepisy porządkowe nie wykraczają poza te granice.

Stosując przepisy prawa represyjnego, sądy mają zarówno prawo, jak i obowiązek badać, czy przepisy wyrażające zakazy lub nakazy zostały ustanowione zgodnie z konstytucją, w szczególności zaś z przestrzeganiem konstytucyjnych zasad stanowienia aktów podustawowych. Skoro stanowiąc prawo w okresie pandemii, świadomie zlekceważono konstytucyjne zasady kształtowania porządku prawnego, uzurpując dla organów władzy wykonawczej, w tym Rady Ministrów, uprawnienia, których ustawodawca temu organowi we właściwy sposób i w wymaganej konstytucyjnie formie nie przekazał, to traktując serio zasady systemu prawa, Sąd Najwyższy musiał stwierdzić, że nie doszło w tym wypadku do skutecznego prawnie ustanowienia zakazów i nakazów związanych z ograniczeniami w uczestnictwie w zgromadzeniach oraz obowiązkami zakrywania ust i nosa w przestrzeni publicznej.

Mimo pozorów stanowienia prawa nie wprowadzono powszechnych norm ograniczających prawa i wolności obywatelskie w zakresie uczestniczenia w zgromadzeniach oraz nakazujących określony sposób zachowania w miejscach publicznych. Naruszenie podstawowych zasad systemu prawa i brak konstytucyjnej podstawy ograniczeń, zakazów i nakazów nie mogły być skuteczne wobec obywateli. Jest zarazem zupełnie oczywiste, że w takim układzie nie może być mowy o jakiejkolwiek odpowiedzialności represyjnej opartej na naruszeniu (przekroczeniu) nieustanowionych przecież zakazów lub nakazów.

Wytykając sądowi rejonowemu rażące naruszenie prawa materialnego, Sąd Najwyższy subtelnie przypomniał, że podstawową rolą i powinnością sądów jest stosowanie właściwie ustanowionego i odczytywanego zgodnie z konstytucją prawa. Nonszalancja czy też zwykły oportunizm przejawiający się w wymierzeniu kary bez właściwej podstawy prawnej to obraza prawa, zdrowego rozsądku, publicznej moralności, wreszcie elementarnego poczucia sprawiedliwości. To przejaw arogancji lub oportunizmu, którego skutkiem musi być utrata zaufania obywateli do sądów, prawa i państwa. W tym kontekście nie ma żadnego znaczenia, czy ustanowienie zakazów lub nakazów można byłoby uznać za uzasadnione w perspektywie rozmaitych kryteriów.

W świecie prawa, jeśli chcielibyśmy traktować je poważnie, istotne jest to, czy zostało ono ustanowione we właściwej dla demokratycznego państwa prawa formie.

Naruszenie Konstytucji RP w rzekomym, bo w istocie przecież pozornym procesie stanowienia prawa godzi w jego najgłębszy sens i uzasadnienie. Jeśli tak ustanowione prawo miałoby stanowić podstawę represji, to jego stosowanie byłoby niczym innym, jak przejawem nieusprawiedliwionego ciemiężenia.

Sąd Najwyższy, odwołując się do wielu swoich wcześniejszych wypowiedzi oraz orzecznictwa „starego” Trybunału Konstytucyjnego, zasady te przypomniał, upominając zarazem sąd rejonowy za ich zlekceważenie. W ten sposób z pozoru mało znacząca sprawa odpowiedzialności za wykroczenie stała się wyrazem właściwego rozumienia funkcji i znaczenia konstytucji, roli sądów, wreszcie funkcji prawa, wyznaczającego przede wszystkim nieprzekraczalne granice działania władzy publicznej.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

O ukaranych za wykroczenia upomniał się, korzystając z uprawnienia do sporządzenia kasacji nadzwyczajnej rzecznik praw obywatelskich. Sąd Najwyższy przyznał im ochronę na podstawie i w granicach prawa, piętnując nonszalancję władzy publicznej. W ten sposób przypomniano, że także w Polsce wciąż można wierzyć w symbol państwa prawa wyrażany za pomocą znanej każdemu prawnikowi sentencji, że prawo ma znaczenie tak długo, jak długo istnieją właściwie działające sądy.

Obywatel może pozostawać w nadziei, że przysługujące mu prawa zostaną uszanowane także przez absolutyzującą władzę, pod warunkiem że stosować je będą niezależne, niezawisłe i składające się z przyzwoitych sędziów sądy.


Autorzy są profesorami prawa i adwokatami