Jan Grzęda jest sędzią Naczelnego Sądu Administracyjnego. W styczniu 2016 r. został wybrany na członka KRS. Zgodnie z Konstytucją, jego kadencja powinna trwać cztery lata, jednakże w grudniu 2017 r. Sejm uchwalił ustawę, która wygasiła kadencję wszystkich sędziowskich członków KRS. Twórcy ustawy uzasadniali ten krok koniecznością wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 20 czerwca 2017 r., w którym za niekonstytucyjne uznano przepisy regulujące zasady wyboru członków KRS przez środowisko sędziowskie oraz wprowadzające indywidualną kadencję wybieralnych członków KRS.

Nowa ustawa wprowadziła całkowicie odmienny model wyboru sędziów do KRS – odtąd mieli oni być wybierani nie przez innych sędziów, lecz przez Sejm. Ze względu na to, że ustawa nie zapewniała odwołanym członkom KRS żadnych środków zaskarżenia, sędzia Grzęda zwrócił się bezpośrednio do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, składając skargę opartą na zarzucie naruszenia art. 6 ust. 1 (prawo do sądu) i art. 13 (prawo do skutecznych środków odwoławczych) EKPC.

Czytaj także:

Trybunał w Strasburgu po raz pierwszy zajmie się sprawą wygaszenia kadencji sędziego wybranego do KRS

Polski rząd został poinformowany o wniosku 9 lipca. Izba, która miała się zająć tą sprawą, powiadomiła strony o tym, że uważa się za niewłaściwą do rozstrzygnięcia sprawy i przekazała sprawę Wielkiej Izbie ETPCz.

9 grudnia polski rząd złożył sprzeciw wobec tej propozycji. 9 lutego Izba zadecydowała jednak, większością głosów, że nie może zaakceptować sprzeciwu polskiego rządu ponieważ nie został on "należycie uzasadniony". Taka decyzja Izby to precedensowa sytuacja - podaje tvn24.pl.

Rzecznik Praw Obywatelskich podaje, że skarga sędziego Grzędy do ETPC jest jedną z 27 skarg zawisłych przed Trybunałem w Strasburgu, które podnoszą kwestie naruszenia Konwencji praw człowieka i podstawowych wolności, na skutek zmian w systemie sądownictwa w Polsce w ostatnich latach.