Reklama

Krzysztof Żuralski: Telemedycyna nie zastąpi wizyty stacjonarnie, ale ją uzupełni

Dzięki telemedycynie pacjent, który nie może szybko dostać się do lekarza rodzinnego, nie pozostaje całkowicie bez pomocy – przekonuje Krzysztof Żuralski, prezes Stowarzyszenia Lekarzy Telemedycyny.

Publikacja: 17.02.2026 11:51

Krzysztof Żuralski: Telemedycyna nie zastąpi wizyty stacjonarnie, ale ją uzupełni

Foto: Krzysztof Żuralski

Jaka jest dziś skala wykorzystania telemedycyny w Polsce?

To zależy od specjalizacji. Najczęściej jest wykorzystywana w medycynie rodzinnej. W 2020 r., w szczycie pandemii, teleporady stanowiły nawet 70–80 proc. wszystkich wizyt, potem ich udział ustabilizował się na poziomie około 12–15 proc. konsultacji w POZ. Choć możliwość zdalnej konsultacji bywa dla pacjentów wygodna, dla części przychodni wyzwaniem jest system zapisów. Zdarza się, że pacjent umawiany jest na konkretny dzień, a nie godzinę, przez co przez cały dzień musi być pod telefonem i czekać, aż lekarz zadzwoni.

Rozwój telemedycyny w ostatnich latach znacząco przyspieszył. Czy ramy prawne były na to przygotowane?

W dużej mierze, zarówno od strony technologicznej, jak i prawnej, byliśmy dobrze przygotowani, zanim telemedycyna zaczęła rozwijać się na tak szeroką skalę. Już przed pandemią Covid-19 sprawnie wdrożono e-zwolnienia oraz e-recepty, co odegrało kluczową rolę w zapewnieniu ciągłości opieki zdrowotnej w czasie kryzysu. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że Polska należy do czołówki krajów pod względem dostępności narzędzi niezbędnych do rozwoju telemedycyny. Dla porównania, w Niemczech wiele z tych rozwiązań wprowadzono dopiero w trakcie lub po pandemii.

Ważną rolę w ograniczaniu ryzyk pojawienia się niepożądanych praktyk w telemedycynie odegrało środowisko lekarskie, które wspierało procesy legislacyjne. Co istotne, dziś telemedycyna funkcjonuje najczęściej jako uzupełnienie tradycyjnej opieki. Lekarze, mając możliwość ponownego przyjmowania pacjentów stacjonarnie, coraz częściej łączą obie formy kontaktu. W sytuacjach, gdy podczas teleporady pojawiają się wątpliwości diagnostyczne lub konieczne jest badanie fizykalne, pacjent zapraszany jest na wizytę stacjonarną. Zdarza się jednak również, że problem zdrowotny udaje się w pełni rozwiązać w ramach teleporady.

Od kilku lat kontrowersje budzą tzw. receptomaty, czyli wystawianie recept przez lekarzy, którzy realizują wizyty w poradni online.

Z moich informacji wynika, że placówki te przeprowadzają setki tysięcy, a nawet miliony konsultacji rocznie. W pewnym stopniu odciążają podstawową opiekę zdrowotną, co należy ocenić pozytywnie, ponieważ pacjent, który nie może szybko dostać się do lekarza rodzinnego, nie pozostaje całkowicie bez pomocy. Problem pojawiał się jednak wtedy, gdy proces wystawiania recepty sprowadzał się wyłącznie do transakcji pozbawionej realnego kontaktu z pacjentem i rzetelnej oceny stanu jego zdrowia.

Sytuacja uległa jednak zmianie po wejściu w życie ustawy z 7 listopada (2024 r. – red.). Wprowadziła ona wymóg, aby leki o wysokim potencjale nadużycia, w tym leki psychotropowe, opioidowe oraz uzależniające, mogły być przepisywane wyłącznie po konsultacji stacjonarnej. Rozwiązanie to ograniczyło pole do nadużyć. Dodatkowo nałożono na lekarzy obowiązek weryfikowania historii przyjmowanych przez pacjenta leków, m.in. z wykorzystaniem systemów takich jak MojeIKP. Umożliwia to wgląd w recepty wystawione danej osobie na terenie kraju i pozwala skuteczniej przeciwdziałać wyłudzaniu oraz nadmiernemu stosowaniu leków.

Reklama
Reklama

Ponadto tzw. receptomaty podlegają kontroli Rzecznika Praw Pacjenta. Każda nowa placówka jest monitorowana, a w uzasadnionych przypadkach wdrażane są także programy naprawcze. Również po to powstaje nasze stowarzyszenie – aby edukować i promować najwyższą jakość w działalności telemedycznej. Będziemy dążyć do podnoszenia standardów opieki nad pacjentem.

Czytaj więcej

Badanie CeZ: Z narzędzi AI korzysta niecałe 5 proc. podmiotów leczniczych w Polsce

Receptomaty były chętnie wykorzystywane także przez osoby starające się uzyskać receptę na terapie odchudzające GLP-1 mimo braku jednoznacznych wskazań medycznych.

Leki z grupy analogów GLP-1 mogą być stosowane również poza wskazaniami rejestracyjnymi, czyli tzw. off-label, co jest rozwiązaniem legalnym i zgodnym z prawem. Problem polegał jednak na tym, że na początku były to stosunkowo nowe leki i zarówno pacjenci, jak i lekarze nie zawsze mieli wystarczającą wiedzę na temat tego, kiedy i w jaki sposób należy je bezpiecznie stosować. Jak w przypadku każdej nowej terapii pojawiło się więc sporo niepewności, co sprzyjało próbom uzyskania recepty bez rzeczywistych wskazań medycznych.

Warto przy tym podkreślić, że choć tego typu leki mogą wspomagać redukcję masy ciała, to bez trwałej zmiany stylu życia, obejmującej odpowiednią dietę i regularną aktywność fizyczną, efekt terapeutyczny po odstawieniu leków szybko zanika. Z tego względu kluczową rolę odgrywa właściwa edukacja pacjenta w momencie wystawiania recepty. Odpowiedzialność ta spoczywa na lekarzu niezależnie od tego, czy konsultacja odbywa się w gabinecie stacjonarnym, czy w formie teleporady.

Wydaje mi się, że przy korzystaniu z receptomatu nie ma miejsca na profilaktykę.

Tak może być. Warto jednak zaznaczyć, że leczenie otyłości „zdalnie” jest bardzo powszechną praktyką w krajach zachodnich. W sytuacji, gdy pacjent choruje wyłącznie na otyłość, nie ma cukrzycy i posiada prawidłowe wyniki pozostałych badań, nie zawsze jest konieczność przeprowadzania badania w gabinecie. Podobnie jest w przypadku łagodnych infekcji, takich jak niewielkie przeziębienie. Jeśli stan pacjenta nie wymaga badania fizykalnego, np. osłuchiwania, konsultacja zdalna może być wystarczająca.

Gdzie w takim razie przebiega granica bezpiecznej teleporady?

Podczas teleporady lekarz przeprowadza standardowy wywiad medyczny, obejmujący m.in. pytania o choroby przewlekłe, przyjmowane leki, alergie, ciążę lub karmienie piersią, a także o tzw. red flagi, czyli objawy alarmowe. W przypadku ich wystąpienia pacjent kierowany jest na wizytę stacjonarną.

Reklama
Reklama

W diagnostyce zdalnej istotną rolę odgrywa również częściowe samobadanie pacjenta. Pomiar temperatury ciała, który można wykonać samodzielnie, czy ocena saturacji przy użyciu pulsoksymetru, narzędzia spopularyzowanego w czasie pandemii, dostarczają lekarzowi cennych informacji. Pacjent może także przesłać zdjęcie, np. zmiany skórnej lub gardła objętego infekcją. Dzięki temu zakres możliwości diagnostycznych w telemedycynie jest stosunkowo szeroki, a znaczną częścią pacjentów można bezpiecznie się zaopiekować bez konieczności wizyty w przychodni.

Czytaj więcej

Marihuana na receptę. Ministerstwo Zdrowia rozważa ograniczenia

Jakie są jeszcze korzyści telemedycyny – zarówno dla lekarzy, jak i pacjentów?

Telemedycyna umożliwia lekarzom sprawniejsze i bardziej efektywne zarządzanie czasem pracy, co pozwala przyjąć więcej pacjentów, a jednocześnie poświęcić każdemu odpowiednią uwagę, realnie podnosząc jakość opieki. Dodatkowo ułatwia monitorowanie postępów leczenia, zapewnia szybki dostęp do dokumentacji medycznej z dowolnego miejsca oraz zwiększa komfort i elastyczność organizacji pracy.

Dla części lekarzy telemedycyna stanowi też realną możliwość wykonywania zawodu, m.in. w sytuacjach związanych z niepełnosprawnością lub ograniczoną mobilnością. Z kolei pacjenci zyskują łatwiejszy i szybszy dostęp do opieki medycznej, szczególnie jeśli mieszkają na terenach oddalonych od placówek ochrony zdrowia lub w regionach dotkniętych tzw. białymi plamami, gdzie brakuje lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej.

Telemedycyna odgrywa również istotną rolę w zakresie wczesnej diagnostyki i działań profilaktycznych. Dobrym przykładem jest program „Moje zdrowie”, w ramach którego pacjent wypełnia ankietę online, następnie odbywa teleporadę i otrzymuje skierowanie na badania. Kolejny etap, czyli konsultacja stacjonarna z kompletem wyników, jest jedyną wizytą osobistą w całym procesie. Takie podejście znacząco upraszcza ścieżkę pacjenta i zwiększa efektywność systemu opieki zdrowotnej.

Wystawianie recept w ramach teleporady jest bezpieczne?

Recepta to nie tylko dokument, ale element leczenia. Lekarz, wystawiając ją, musi mieć ku temu podstawy, a także musi działać zgodnie ze sztuką medyczną. Nowy zapis w kodeksie etyki lekarskiej wyraźnie wskazuje, że w przypadku konieczności wizyty stacjonarnej lekarz ma obowiązek skierować pacjenta na taką konsultację, nawet jeśli pierwotnie zgłosił się on wyłącznie na teleporadę. W ramach obowiązujących przepisów i regulacji proces ten można uznać za w pełni bezpieczny dla pacjenta.

Reklama
Reklama

Wspomniał pan o powstającym Stowarzyszeniu Lekarzy Telemedycyny. Jaką rolę ma ono odegrać?

Chcemy stworzyć wytyczne i rekomendacje dotyczące postępowania w telemedycynie. Chcemy pokazać lekarzom, jak bezpiecznie korzystać z narzędzi do prowadzenia konsultacji na odległość, a także jak wygląda nowoczesna telemedycyna, jakie są jej możliwości i ograniczenia oraz jakie obowiązki w tym zakresie spoczywają na lekarzu w tym modelu opieki. Naszą grupą docelową będą również pielęgniarki, które coraz częściej uczestniczą w tych procesach leczenia dzięki poszerzaniu ich kompetencji. Zależy nam również na edukacji pacjentów, aby nie kojarzyli telemedycyny wyłącznie z receptomatami.

Czy stowarzyszenie będzie współpracowało z Ministerstwem Zdrowia?

Tak. Już teraz nasi członkowie uczestniczą w telemedycznych okrągłych stołach i spotykają się z przedstawicielami resortu. Chcemy kontynuować ten dialog i, jeśli będzie taka możliwość, wspierać ministerstwo w rozwoju telemedycyny w Polsce.

Jak widzi pan przyszłość telemedycyny w Polsce?

Można by rozważyć model, w którym pierwszym etapem kontaktu pacjenta z lekarzem byłaby teleporada, a dopiero w razie potrzeby odbywałaby się wizyta stacjonarna. Takie rozwiązanie mogłoby zmniejszyć koszty i odciążyć przychodnie, choć nie wszyscy lekarze są jeszcze do niego przekonani.

Wdrożenie takiego modelu wymagałoby wsparcia i akceptacji środowiska medycznego oraz Ministerstwa Zdrowia.

Rynek zdrowia
Będą podwyżki dla medyków? Ministra mówi o przesunięciu terminu
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Rynek zdrowia
Młodych lekarzy czekają zmiany. Czy to powrót nepotyzmu, czy wsparcie małych ośrodków?
Materiał Partnera
Bezpieczne przesyłki kurierskie z farmaceutykami
Rynek zdrowia
Prezes ABM zrezygnował ze stanowiska
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama