O zaangażowaniu się Golloba i Bońka w zasłużony bydgoski klub spekulowano już od dłuższego czasu. W czwartek na konferencji prasowej poinformowano, że od 1 lutego mistrz świata z 2010 roku będzie nowym dyrektorem sportowym klubu. - To spontaniczna decyzja - mówił Gollob.

- Po tak długim czasie i po tym co przeszedłem jest wiele emocji. Wszystkie złe odpłynęły i teraz czas na dobre. Nie chce oceniać tego, co działo się podczas mojej nieobecności. Mój ojciec w ostatnie trzy lata wykonał dobra prace, oddłużył klub. I czas na nowe otwarcie - powiedział Gollob, cytowany przez "Gazetę Pomorską". Wcześniej właścicielem Polonii był Władysław Gollob, który po sezonie sprzedał akcje Jerzemu Kanclerzowi.

Obecny na konferencji Zbigniew Boniek, od początków kariery wspierający Golloba, zapewnił, że ani on, ani były żużlowiec, nie są współwłaścicielami klubu. - Czytałem, że ja i Tomek będziemy akcjonariuszami. Nie. Do października 2020 roku jestem prezesem PZPN i nie chce wchodzić w inny układ. Chcę pomóc i pomagam. Jest trzech ludzi: Jurek Kanclerz - właściciel, Tomek - dyrektor sportowy i ja z boku gdzieś będę pomagał. Bez żadnych podtekstów i cichego udziału - mówił. Dodał, że Gollob nie może być akcjonariuszem, ponieważ byłoby niewłaściwe, by legenda klubu płaciła za udziały.

- Miłość bydgoszczanina do żużla jest wielka. Piłka jest numerem jeden, ale żużel odgrywał zawsze wielka rolę w moim życiu. W październiku rozmawiałem z Jurkiem i powiedziałem ze potrzeba nowego otwarcia i ze powinien być właścicielem klubu - tłumaczył Boniek, urodzony w Bydgoszczy.

W kwietniu 2017 roku Tomasz Gollob uległ bardzo poważnemu wypadkowi podczas treningu na torze motocrossowym w Chełmnie. Doznał urazu kręgosłupa, w wyniku czego stracił władzę w nogach.

Mimo operacji i specjalnej kuracji w Chinach, która miała zwalczyć najbardziej dokuczające Gollobowi bóle spastyczne, jego stan zdrowia nie uległ zdecydowanej poprawie.

Polonia Bydgoszcz będzie jeździć w żużlowej drugiej lidze, czyli w najniższej klasie rozgrywkowej.