Reklama

Kluzik-Rostkowska wzmocni Platformę czy osłabi samą siebie

Przejście byłej szefowej ugrupowania PJN do Platformy Obywatelskiej to najbardziej ryzykowny transfer roku

Nawet najbardziej życzliwi Platformie komentatorzy nie umieli wykrzesać z siebie entuzjazmu dla przejścia Joanny Kluzik-Rostkowskiej do PO. Wyjątkowo też zgodnie cała klasa polityczna – z oczywistym wyjątkiem PO – uznała transfer za osobistą porażkę Kluzik-Rostkowskiej. Zaskakująco spokojnie na odejście swojej liderki zareagowali szefowie PJN. Nawet politycy PO, poza oficjalnymi deklaracjami, że cieszą się z jej przyjścia, nie głoszą triumfalnie, że akces byłej szefowej PJN jest wzmocnieniem dla ich partii. To kontrast z ich reakcjami na pozyskanie Bartosza Arłukowicza. To może znaczyć jedno: w oczach całej klasy politycznej Kluzik-Rostkowska jest politykiem przegranym. – Ona w Platformie za pół roku po  wyborach zniknie. Tego rodzaju transfery przedwyborcze mogą mieć szansę tylko, gdy się ustali bardzo wysokie warunki, tak jak to było z Sikorskim, że zostanie ministrem spraw zagranicznych – mówił w sobotę  dla PAP Ryszard Kalisz.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama