Po co w banku centralnym nauczycielka niemieckiego – nie wiadomo, ale czy to znaczy, że żony prezydentów powinny emigrować z kraju za robotą? Chyba jednak nie bardzo mają inne wyjście. Po wyborze męża rezygnują z własnej pracy, choćby ją bardzo kochały.
Czytaj więcej
Z budżetu państwa opłacane będą składki na ubezpieczenie społeczne małżonka prezydenta RP.
Co z emeryturą pierwszej damy?
W 2021 r. ktoś dostrzegł, jak bardzo ta sytuacja jest niesprawiedliwa i postanowiono rzucić im coś na otarcie łez: teraz mają odprowadzane składki na ubezpieczenia emerytalne do ZUS-u naliczane od średniego wynagrodzenia. „Fakt” wyliczył, że jeszcze w tym roku na konto emerytalne nowej pierwszej samy, Marty Nawrockiej wpłynie ok. 8,6 tys. zł. Za czas całej kadencji ta suma może wynieść ok. 100 tys. zł. To z kolei przekłada się na emeryturę wyższą o ok. 500 zł. Gdyby jednak Nawrocka została w swojej dawnej pracy, płaciłaby wyższe składki i w przyszłości pobierałaby wyższe świadczenie.
Uznano jednak, że ustalenie jakiegoś wynagrodzenia dla pierwszej damy jest niepotrzebne. Podczas pełnienia zaszczytnej funkcji przez męża nachodzi się po marmurach, naje się tartinek na przyjęciach dyplomatycznych, to niech siedzi cicho. Nie ma litości dla dam nawet we własnym środowisku.
Czytaj więcej
To nie była audiencja u papieża, lecz wizyta w kościele. W takiej sytuacji nie obowiązują restrykcyjne zasady – tak o czwartkowej stylizacji prezyd...
Rolnicy a pensja pierwszej damy Marty Nawrockiej
Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS, pytany czy to dobry moment, by mówić o pensji i emeryturze dla pierwszej damy uznał za stosowne powołać się na rolników. – W sytuacji, w której rolnicy nie zbierają swoich zbiorów, tylko organizowane są samozbiory, w sytuacji, w której ceny za produkty rolne są takie same, jak 20 lat temu, a więc to oznacza wielki kryzys w rolnictwie (...) w sytuacji takiej oto mamy rozmawiać na temat uposażenia prezydenta czy pierwszej damy? Ja odmawiam dyskusji w tej sprawie – mówił. Co ma jedno do drugiego? Nie wiadomo.
Wiadomo za to, że Agata Duda prawdopodobnie znalazła się na chwilę na liście doradców prezesa NBP, co wywołało słuszny skandal, bo kwalifikacji do takiej pracy raczej nie posiada. Co prawda wobec istnienia 181,5 „stanowisk doradczych” w NBP, nie byłoby to chyba przesadne obciążenie naszych rezerw w złocie, ale może lepiej byłoby zatrudnić panią Dudę w charakterze tłumaczki z niemieckiego. Może po latach mało intensywnej pracy w Pałacu mogłaby się zawodowo znów realizować?