W Samoobronie jak w lustrze też odbijała się jakaś część polskiego społeczeństwa, pewien rys jego mentalności. „Czy można zgwałcić prostytutkę ?” – pytał wyraźnie i autentycznie zdziwiony podejrzeniami wobec swojego europosła Lepper. Przecież nie on jeden tak myślał, on tylko ten sposób myślenia wyniósł na wysokie piętra władzy. Taka była jego „polityczna poprawność” i choć próbował jako wicemarszałek Sejmu czy wicepremier nieco ograniczać to, co było autentyczne, wychodziło na jaw dość często - ubolewa Paradowska. - Przy tym wszystkim bywał Lepper politykiem racjonalnym i przewidywalnym wówczas, kiedy poczuł ciężar władzy, zwłaszcza kiedy został wicepremierem i ministrem rolnictwa. Szybko porzucił antyeuropejskie hasła, kiedy zobaczył, jak wieś korzysta na dopłatach bezpośrednich .



Paradowska wskazuje winnego „przegranej gry” Andrzeja Leppera:



Swoją rozgrywkę z Kaczyńskim Lepper sromotnie przegrał, okazał się za słabym graczem. Przy całej swej bezwzględności trafił na twardszych zawodników. Nie dostrzegł, że stale jest traktowany przedmiotowo, że nie kontroluje sytuacji. Dostał atrybuty władzy, ale nie samą władzę.

Dla Kaczyńskiego był Lepper narzędziem służącym do sięgnięcia po władzę i przeprowadzenia kilku zmian, uważanych przez IV RP za najważniejsze (likwidację WSI, lustrację). Potem ten instrument należało szybko odrzucić, bo przecież taki sojusz mocno uwierał żoliborskiego inteligenta i jego akolitów w tym nawet najbardziej życzliwych PiS dziennikarzy.

Jakże umiejętnie redaktor Paradowska posługuje się tragedią do walki z przeciwnikami politycznymi. Jakże zabawnie będzie przeczytać w którymś z jej kolejnych tekstów o tym, że życie publiczne w Polsce staje się coraz bardziej brutalne.