Powodów do rozpaczy jednak nie ma. Konstytucyjne uprawnienia prezydenta są ograniczone nawet w obszarze wojskowości i dyplomacji. Państwem steruje rząd, a nie Belweder, więc nie jest tak, że od jutra do władzy wraca PiS.

Po wyborach: Donald Tusk może pokazać Polakom, że państwo nie jest łupem dla takiej czy innej partii

To prawda, że prezydent może wetować ustawy i tym samym paraliżować państwo. Bez względu na weto rząd może jednak robić wiele dla Polski i Polaków innymi drogami niż ta ustawodawcza. Można zastąpić działaczy partyjnych w rządzie specjalistami od służby zdrowia, finansów, nauki czy bezpieczeństwa. Może włączyć samorządy i organizacje pozarządowe w decyzje, które podejmuje. Może wprowadzić otwarte konkursy na pracę w publicznych mediach czy w spółkach z udziałem Skarbu Państwa. Może napisać strategię obronną, która wytłumaczy, na co wydawać pieniądze z wielkiego budżetu. Może ograniczyć ataki personalne na przeciwników politycznych i poświęcić więcej czasu na budowanie wizji zasobnej i bezpiecznej Polski. Innymi słowy: rząd może pokazać Polakom, że państwo nie jest łupem dla takiej czy innej partii, lecz wspólnym dobrem obywateli.

Czytaj więcej

Ewa Szadkowska: Spodziewajmy się weta za wetem

Najważniejsze rzeczy dla Polaków nie zależą od państwa

Jeśli te postulaty są zbyt naiwne, to jest jeszcze jedna „pociecha”. Państwo może być w rozgardiaszu, lecz na szczęście ma to ograniczony wpływ na życie Polaków. Wynik wojny w Ukrainie nie jest w rękach polskiego państwa. Nie kontroluje ono też światowych rynków finansowych. Fale migracyjne czy zmiany klimatyczne również są wynikiem wielu czynników, na które nasze państwo ma wpływ ograniczony. Jak szukamy pracy, szkoły dla dzieci czy domu opieki dla dziadków, to najważniejszym aktorem jest z reguły powiat lub miasto, a nie państwo. Oczywiście państwa z mapy politycznej nie można i nie należy skreślać, lecz w świecie naczyń połączonych nasze życie kształtuje mnóstwo innych aktorów niż tylko narodowe państwo.

Czytaj więcej

Podcast „Rzecz w tym”: „Bujanie łódką” Jarosława Kaczyńskiego i rozgrywki wokół rządu technicznego

Problem w tym, że państwo jest areną demokracji, bez której obywatel jest ubezwłasnowolniony. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy żądali więcej wpływu na firmy, samorządy czy organizacje międzynarodowe. Pamiętacie program Solidarności uchwalony w 1981 roku, w którym ambicją była „Rzeczpospolita Samorządna”, a nie upartyjnione państwo.

Autor

Jan Zielonka

Profesor na uniwersytetach w Wenecji i Warszawie