Krzysztof Zalewski eskpert lotniczy miesięcznik „Lotnictwo” „Wiadomościach” powiedział:

Nie tylko te osoby powinny otrzymać zarzuty. Moim zdaniem ławka powinna być znacznie szersza.



Z kolei płk. Edmund Klich, były akredytowany przy rosyjskiej komisji MAK, zauważył:

To są osoby w strukturze pułku. Nałeżałoby zapytać, jakie pułk miał możliwości realizowania tak dużych zadań.

Decyzję Prokuratury Wojskowej w programie „Minęła dwudziesta” komentowali publicyści
Piotr Gursztyn („Rzeczpospolita”), Andrzej Stankiewicz („Newsweek”), Paweł Wroński („Gazeta Wyborcza”).

Andrzej Stankiewicz:

Wszystko wskazuje na to, że były dowódca 36. pułku dostał zarzuty i szef eskadry, w której latał Tu-154. Dlaczego? Szef pułku podał np. nieprawidłowe minima tej załogi do dziennego planu lotu. To znaczy skłamał, że pilot ma lepsze uprawnienia niż miał w rzeczywistości. Szef eskadry wyznaczył załogę, która nie miała aktualnych dopuszczeń, czyli uprawnień do latania na tym samolocie. Jeden z tych ludzi, którzy dostali zarzuty to jest pułkownik, drugi podpułkownik. Pan podpułkownik, który wyznaczał załogę, właściwie zbagatelizował sprawę, że pilot słabo znał język rosyjski, a drugi pilot nie znał go wcale. Czy są to ostatnie osoby, według moich informacji nie, zarzuty będą dotyczyły wojskowych. Jest jeszcze drugi wątek, śledztwo prokuratury cywilnej w sprawie zaniedbania których mieliby się dopuścić cywile.



Paweł Wroński:

Oczywiście, jest to profesjonalne wojsko, ale oni z tego powodu przymykali na to oko, ponieważ nie mieli innego wyjścia. Czynne były tylko trzy załogi i to załogi kombinowane. Od 2004 roku wszyscy już mówili o zapaści w 36. pułku. Brakowało pilotów i załóg. To byli młodzi ludzie, po szybkich kursach, którzy mięli po prostu latać, a tego dnia praktycznie innej załogi nie było.



Piotr Gursztyn:

Jeśli czekamy na procesy w tej sprawie, to bardziej na werdykty prokuratury cywilnej. Bo to jest pytanie nie tylko o jeden punkt, ale o skalę zaniedbań. Dlaczego ci oficerowie tak oszczędzali? Dlaczego musieli tak szyć. Oni będą mieli masę wytłumaczeń na swoją obronę. Jest to zjawisko dosyć powszechne nie tylko w samej armii, ale w ogóle w Polsce.



Andrzej Stankiewicz:

Mam wrażenie, że politycznie minister Bogdan Klich stał się kozłem ofiarnym w tej sprawie, a premier Tusk już nikogo nie będzie obarczał odpowiedzialnością w tej sprawie. Zresztą, kiedy się czyta raport Millera to trudno taką odpowiedzialność znaleźć. Ja osobiście uważam, po lekturze raportu Millera i znając inne różne okoliczności, że zadziwiające jest zachowanie wobec szefa BOR. Osobiście uważam, że to on powinien ponieść odpowiedzialności, a on został awansowany.

Piotr Gursztyn:

Na odpowiedzialność polityczną jest za późno. Jeśli miały być dymisje, to prawie półtora roku temu, wiosną 2010 roku a nie latem 2011. Jakąś odpowiedzialność polityczną może wskażą wyborcy. Bo jest ileś osób z tego układu, które teraz startują w wyborach. Minister Klich na senatora, minister Arabski na posła.

Blogerzy też komentowali decyzję Prokuratury Wojskowej.


gini (salon24.pl):

Po bublu Millera, po którym rozwiązano specpulk, przyjęto dymisje Klicha Bogdana, mamy teraz zarzuty dla dwóch wojskowych, ze specpulku: Jak poinformował kpt. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej, zarzuty dotyczą "niedopełnienie obowiązków służbowych związanych z organizacją lotu do Smoleńska w dniu 10 kwietnia 2010 r. w zakresie wyznaczenia i przygotowania załogi Tu-154M".

Co można wyczytać z tej krótkiej informacji? Otóż załoga była zła, no i źle przygotowana, wiec to Ona ponosi winę za katastrofie... Plamią mundur panowie prokuratorzy wojskowi, zdaje sie, ze jak przewidywał Jadax 9 go 10 go  zakończą śledztwo, bo winnych juz znaleźli, zamach wykluczyli, choć wrak mogli sobie tylko pooglądać. A śledztwo w sprawie cywilnej  organizacji lotu, szybciutko prokuratura cywilna umorzy. Ewentualnie obciąży Tych co zginęli. Nie mam juz złudzeń, to nie jest niepodległy kraj.

TeaDrinker (salon24.pl): Nie twierdzę, że zarzuty są niepotrzebne, bo są ci ludzie, nawet jeśli są tylko wystawionymi na pożarcie PR-owemu społeczeństwu, to i tak powinni stanąć przed sądem. Uważam, że wyprzedzamy tym ruchem Rosję o kilka ważnych ruchów i to jest niebezpieczne. Po pierwsze, kiedy my stawiamy przed urzędasami zarzuty, Rosjanie nie przekazali wszystkich dokumentów, wraku i nie wytłumaczyli się z oszustw i matactw w dokumentach. Po drugie, kiedy my kończymy pracę nad raportem i poszukujemy najmniej potrzebnych władzy winnych, oni nie uznali niewątpliwej współwiny swoich kontrolerów. My już szukamy winnych, a oni wciąż nie uznają niektórych faktów tak oczywistych i tak ważnych dla poznania prawdy. Zaczynamy ich wyprzedzać co jest niebezpieczne dla wyjaśnienia przyczyn. Trzeba zmusić Rosje do dorównania nam, bo tu nie obowiązuje prawo kto pierwszy ten lepszy.