Okazuje się, że na telewizyjnego diabła nie ma mocnych. W przesłanym stanowisku KRRiT podkreśliła, że kwestie związane z "innymi sferami" działalności osób występujących w programach radiowych i telewizyjnych, w tym z moralnością, religijnością i pozaekranową działalnością zawodową, nie są objęte ustawowymi kompetencjami Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
W Polsce nie funkcjonuje tzw. zapis na osobę, znany z przeszłości jako jeden z instrumentów działań cenzorskich, niemający prawa istnieć w systemie demokratycznym -
podkreślono w stanowisku KRRiT. Jednocześnie Krajowa Rada zwróciła się do zarządu Telewizji Polskiej, aby ten przy podejmowaniu decyzji programowych
"uwzględniał zróżnicowaną wrażliwość odbiorców". - Wyraziste i dla wielu odbiorców kontrowersyjne zachowania sceniczne, jakie prezentuje lider zespołu Behemoth, a w szczególności podarcie Biblii, kierują uwagę na granice swobody wypowiedzi, przekroczenie których narusza ład wartości wielu osób
- zwróciła uwagę KRRiT.
Jednocześnie Rada zaznaczyła, że poza skrajnie różnie ocenianą działalnością sceniczną Darski prowadzi
"ożywioną działalność społeczną związaną z walką z chorobami nowotworowymi poprzez propagowanie idei dawstwa szpiku kostnego". Jak powiedział zasiadający w KRRiT Krzysztof Luft, który sam niedawno przeszedł chorobę nowotworową, za tę działalność Nergalowi
należy się szacunek, a nie
"batożenie różańcem po plecach".
Jak wiadomo - batożenie samo w sobie jest OK, chodzi tylko o różaniec. Krótko i na temat: do luftu z taką radą. Nergal na prezesa TVP!