Korespondencja ze Sztokholmu
Policja nie komentuje okoliczności zatrzymania, bo dochodzenie znajduje się we wrażliwej fazie. Nie ujawnia też wieku zatrzymanych „młodych osób płci męskiej”. Według prokuratorki Heleny Ekstrand są podejrzani o ochronę przestępcy.

W środę wczesnym wieczorem Mikael J. jechał na rowerze na miejscowy basen razem ze swoim 12-letnim synem. W drodze spotkali grupkę młodzieży. Według doniesień szwedzkiej telewizji miała ona coś krzyknąć, gdy przejeżdżali pod wiaduktem, i Mikael zawrócił. Doszło do wymiany zdań, padł strzał. Kilka godzin później policja podała, że mężczyzna zmarł od ran.

Kto zabił 39-latka polskiego pochodzenia w Szwecji

Wiadomo, że Mikael kontaktował się z policją zaniepokojony obecnością gangów w okolicy. Nie chciał, by jego syn dorastał w środowisku, gdzie w obiegu są narkotyki i dochodzi do śmiertelnych strzelanin.

Czytaj więcej

Nastolatek zabił kolegów, jego rodzice zostali skazani na więzienie

W przejściu pod wiaduktem w dzielnicy Skärholmen w południowej części Sztokholmu wciąż przybywa kwiatów i zniczy. Leżą fotografie i kartki z wyrazami współczucia i żalu. Pod murem mieszkańcy ustawili ręcznie napisany szyld: „Zawsze będziemy cię pamiętać, i zachowamy w świadomości twoją odwagę i wzór do naśladowania”.

Hołd ofierze mordu złożył także premier Ulf Kristersson, a także ministrowie w jego gabinecie i politycy opozycji, którzy przychodzili na miejsce zbrodni, by zapalić znicze i złożyć kwiaty. – Przekroczono jeszcze jedną granicę przemocy wśród gangów w Szwecji – stwierdził premier. – Najpierw musieliśmy przyzwyczajać się do strzelanin przez pomyłkę, gdy 12-letnią Adrianę (polskiego pochodzenia) zabiły kule, które miały trafić w kogoś zupełnie innego, potem do egzekucji osób bliskich przestępcom – zaznaczał. – Teraz zamordowano mężczyznę, który okazał odwagę cywilną i śmiał zwrócić uwagę – podkreślał. Dlatego zdaniem premiera należy pośpiesznie zreformować całą politykę kryminalną.

Zabójstwo 39-letniego Mikaela w Sztokholmie wstrząsnęło Szwecją

Środowa tragedia wstrząsnęła krajem. Jednak wydarzenie nie należy niestety do wyjątków. Była to już 11. strzelanina ze śmiertelną ofiarą tylko w tym roku. W ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku w całym królestwie zanotowano 56 wymian ognia. Najczęściej ich powód stanowi walka o rynek handlu narkotykami lub są to akcje wendety za zabicie członków gangu. W ubiegłym roku policja doniosła o 363 strzelaninach, w których zabito 53 osoby. (W 2022 r. osiągnięto rekord pod tym względem, ponad 390 strzelanin). Plagą są też detonacje, z liczbą 156 w ubiegłym roku. W ciągu zaledwie pierwszych dwóch miesięcy tego roku zdążono zanotować ich już ponad 20. Z tego względu minister sprawiedliwości Gunnar Strömmer i minister obrony cywilnej Carl-Oskar Bohlin zapowiedzieli niedawno zrewidowanie w szybkim trybie ustawy o materiałach wybuchowych, by uniemożliwić przestępczym siatkom dostęp do nich np. w miejscach robót budowlanych (gdzie często używa się dynamitu do rozsadzania skał). – Wśród państw, które nie prowadzą wojny, tylko w Meksyku ma miejsce więcej detonacji niż w Szwecji – opiniował kryminolog Ardavan Khoshnood.

Czytaj więcej

USA: 22-latka strzelała do kierowców. Bóg jej kazał w związku z zaćmieniem słońca

W dramaturgię spirali przemocy wpisują się również ostatnie wydarzenia w samym Skärholmen, gdzie imigranci I lub II generacji stanowią 71 proc. mieszkańców dzielnicy. Na początku ubiegłego miesiąca zabito na tamtejszym osiedlu 20-letniego mężczyznę , a 13 dni później wskutek strzelaniny ranny został w pobliżu przedszkola 25-latek. Skärholmen wszak nie należy do szczególnie spokojnych dzielnic: tylko 54 proc. mieszkańców czuje się tam bezpiecznie.

Policja szacuje, że aktywnych członków gangów jest w Szwecji ok. 14 tysięcy, a 48 tysięcy ma z nimi powiązania. Do tych ostatnich należą ci, którzy np. oddają do dyspozycji mieszkanie na przechowanie narkotyków lub zajmują się przepływem gotówki siatek przestępczych.