Mający swoją siedzibę w Billinghay, niewielkim angielskim miasteczku w East Midlands, browar funkcjonujący pod marką Mitchel Brewing Co. od pewnego czasu ma konsekwentną strategię marketingową. Polegającą na zabawie słowami w nazwach piw i cydrów oraz wzbudzaniu mniejszych lub większych kontrowersji, choć dla Anglików wyraźnie tworzenie nazw piw od nazwisk terrorystów czy dyktatorów jest niespecjalnie kontrowersyjne, a bardziej zabawne.
Czytaj więcej
Utrudnianie handlu własnymi produktami w celu utrzymania wysokich cen nie spodobało się Komisji Europejskiej. Mondelēz ukarano 337,5 mln euro grzywny.
Memiczny lider Al-Kaidy. Stworzyli piwo Osama Bin Lager
Ostatnim hitem browaru jest piwo Osama Bin Lager, którego nazwa nawiązuje do nieżyjącego już Osamy Bin Ladena, przywódcy Al-Kaidy, terrorystycznej organizacji, która odpowiedzialna była za ataki na WTC z 11 września 2001. Reklamowane hasłem „To wybuchowe” piwo stało się najpierw lokalnym hitem, a potem, dzięki wiralowi w serwisie X (d. Twitter), także na świecie. Browar wyprzedał dzięki temu cały zapas. I musiał wyłączyć telefony oraz swoją stronę internetową, gdyż nie nadążał już za zainteresowaniem.
- Przez ostatnie kilka dni budziliśmy się widząc tysiące powiadomień – twierdził w rozmowie z BBC Luke Mitchell, współwłaściciel browaru.
- To było szaleństwo. Telefon po prostu cały czas dawał znać przez ostatnie 48 godzin – mówiła Catherine Mitchell, współwłaścicielka browaru i żona Luke’a.
Dyktatorzy jako brand
Właściciele twierdzą, że nikt nie czuł się obrażony nazwą piwa. Podobnie, jak nikt nie czuł się obrażony czy oburzony wcześniejszymi produktami (wciąż dostępnymi) – Kim Jong Ale (od Kim Dzong Ila, nieżyjącego przywódcy Korei Północnej) czy Putin’s Porter. W rozmowie dodali jednak, że „gdzieś na pewno ktoś się oburzył” i „takie jest ryzyko”.
Zgodnie z informacjami na działającej znów stronie browaru, piwo Osama Bin Lager można znów zamawiać, ale data dostawy jest nieznana. Zyski ze sprzedaży są częściowo przeznaczane na wsparcie dla ofiar ataków z 11 września – Mitchellowie od każdej sprzedanej beczki przeznaczają 10 funtów na fundusz wsparcia.