Kaprysy pogody w Europie — sucha wiosna, gwałtowne burze z gradem, fala upałów — są poważnym zagrożeniem dla rynku zbóż, który stara się zmniejszyć brak dostaw z Ukrainy, wywołany rosyjską inwazją. Większość analityków zakładała mniejsze zbiory pszenicy w Unii po rekordowych w 2021 r. w Bułgarii i Rumunii, także na skutek suchej wiosny we Francji.

Temperatury ponad 40 stopni w Hiszpanii i Francji stwarzają dodatkowe ryzyko. „Spodziewamy się dalszych strat w zbiorach” w ważnej końcowej fazie dojrzewania ziaren — stwierdzał Aurelien Blary, analityk w firmie Strategie Grains. — Sytuacja bardzo różni się w poszczególnych regionach. Niektóre wioski są praktycznie pod wodą po ostatnich burzach, w innych nie ma na polach ani kropli — dodał Francois Jacques z francuskiej organizacji rolników pszenicznych AGPB. Analitycy przewidywali dla Francji zbiory 33-34 mln ton pszenicy zwykłej (chlebowej) wobec zebranych 35,5 mln ton rok temu, na skutek mniejszego areału i wydajności obu rodzajów ziarna: zwykłego i durum.

Rumuński minister rolnictwa Adrian Chesnoiu powiedział Reuterowi, że niesprzyjająca pogoda i rosnące koszty produkcji zmniejszą tegoroczne zbiory z rekordowych 11,3 mln ton z 2021 r. Duża część będzie jednak przeznaczona na eksport — dodał. W Bułgarii, która również eksportuje ziarno drogą morską (M. Czarne) zbiory będą mniejsze od ubiegłorocznych 7,1 mln ton, choć ostatnie deszcze poprawiły nieco sytuację. — Spodziewamy się dobrych żniw, ale trzeba pamiętać, że w ubiegłym roku były rekordowe – powiedział Kostadin Kostadinow z krajowego zrzeszenia producentów zbóż.

W środkowej Europie wiosna bez opadów zmniejszyła również możliwości zbiorów w Niemczech i Polsce — stwierdził Aurelien Blary ze Strategie Grains, ale dodał, że zachodnie Niemcy mniej to odczuły, a deszcze w czerwcu w Polsce złagodziły niedobór wilgoci. Na północy kontynentu susza była mniej dotkliwa. Brytyjska organizacja rolników i sadowników AHDB przewiduje zbiory 14,95 mln ton po 13,99 mln t w 2021 r., najlepsze od trzech lat.

Czytaj więcej

ONZ przedstawiła rosyjskie warunki otwarcia korytarzy dla ukraińskiego zboża

W Chinach obawy w wielu wioskach przed rozchodzeniem się koronawirusa ograniczyły napływ obcych ludzi. Interweniował premier Li Keqian, zażądał dla zapewnienia dobrych zbiorów dopuszczania bez przeszkód ludzi i maszyn do pszenicznych prowincji kraju — pisze „La Tribune”. — Ostatnie, czego świat potrzebuje, to importu zbóż przez Chiny — stwierdziła Even Pay, analityczka problemów rolnictwa w firmie badawczej Trivium w Chinach, w rozmowie z AFP.

Jesienne żniwa w Chinach stały się jedną z wielkich niewiadomych światowej gospodarki odczuwającej skok cen podstawowych surowców, zwłaszcza w regionach zależnych od plonów z Rosji i Ukrainy. Po falach głodu pod koniec lat 50. Chiny stały się samowystarczalne w zakresie żywności, dotyczy to ponad 95 proc. potrzeb ryżu, pszenicy i kukurydzy. Chroniczny brak terenów uprawnych sprawia, że ten kraj jest zarazem największym na świecie importerem pszenicy i kukurydzy.

Dyrektywa chińskiego premiera znalazła posłuch w kraju. Z informacji oficjalnych środków przekazu wynika, że zebrano już pszenicę z ponad 80 proc. obsianych pól. Nie zniknęły jednak inne zagrożenia związane z wirusem, władze niepokoją się o przyszły import innych zbóż i soi. Prezydent Xi Jinping zaapelował do rodaków o „starania bez wytchnienia dla zapewnienia bezpieczeństwa dostaw zbóż”. Jeśli Chiny zaczną kupować zboża na światowych rynkach, aby pokryć złe zbiory, to wywołają kolejny wzrost cen płodów rolnych zwiększając groźbę „huraganu głodu” na świecie według słów sekretarza generalnego ONZ, Antonio Guterresa.,

Niepogoda, wzrost cen energii i nawozów oraz rosyjska agresja sprawiły, że w ciągu roku pszenica zdrożała o prawie 60 proc. Prezydent Wołodymyr Zełeński uprzedził, że zapasy pszenicy blokowanej przez Rosjan w ukraińskich portach mogą do jesieni wzrosnąć trzykrotnie do 70-75 mln ton.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ