Reklama

Czy mamy prawo wiedzieć, kto Karolowi Nawrockiemu pisze ustawy? Ekspert: Transparentność jest kluczowa

Z punktu widzenia interesów państwa i obywateli transparentność jest kluczową kwestią. Tematem inicjatywy ustawodawczej mogą być nie tylko kwestie ustrojowe, ale i np. gospodarcze, w których jakieś podmioty mogą mieć interes w ukształtowaniu danej propozycji legislacyjnej w taki czy inny sposób – mówi dr Marcin Szwed z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Karol Nawrocki

Karol Nawrocki

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Zwrócił pan uwagę, że w metadanych pliku z uzasadnieniem prezydenckiego projektu ustawy o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki, jako autor pliku widnieje mec. Bartosz Lewandowski. On sam przyznał, że brał udział w pracach nad projektem ustawy, lecz był autorem tylko części uzasadnienia, dotyczącej wprowadzenia możliwości skargi na przewlekłość w postępowaniu klauzulowym. Skoro przynajmniej jednym z autorów była osoba niezatrudniona w Kancelarii Prezydenta, to czy opinia publiczna powinna poznać nazwiska wszystkich osób, które przygotowały ten projekt? Zwłaszcza spoza Kancelarii?

Moim zdaniem dobrze byłoby, gdyby tak się właśnie stało. Bo choć nie podejrzewam, że w tym przypadku mieliśmy do czynienia ze złamaniem prawa, to przy tworzeniu aktów legislacyjnych bardzo istotna jest transparentność. Dotyczy to procesu tworzenia wszystkich projektów, nie tylko tych prezydenckich. Zawsze bowiem istnieje ryzyko np. konfliktu interesów, dlatego opinia publiczna powinna mieć pewność, że żadne grupy interesów nie oddziałują na tworzenie prawa. W tym celu, w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej, zwróciłem się do Kancelarii Prezydenta z prośbą o udostępnienie wykazu umów z zewnętrznymi podmiotami na opracowywanie projektów aktów normatywnych i ich uzasadnień i obsługę prawną.

Na mieście mówi się, że autorem lwiej części tej propozycji jest jeden z sędziów Sądu Najwyższego. Z Izby Cywilnej.

Jeśli tak było, to tego pewnie się nie dowiemy, bo wątpię, czy jakaś umowa została zawarta z tymże sędzią i nie wiem, czy jesteśmy w stanie w jakikolwiek sposób to oficjalnie potwierdzić. Jeśli była to nieformalna współpraca, to w trybie dostępu do informacji publicznej możemy takiej informacji nie otrzymać. Organy często powołują się w takich przypadkach na to, że są to np. dokumenty wewnętrzne itp. Nie zmienia to faktu, że warto takie pytania Kancelarii Prezydenta zadawać.

Czytaj więcej

Projekt Karola Nawrockiego. Kary więzienia dla sędziów i wyrzucanie ich z zawodu

Od lipca wejdą w życie przepisy o Centralnym Rejestrze Umów, obligujące kierowników jednostek sektora finansów publicznych do publikowania wykazu umów, których wartość przekracza 500 zł. Wymogiem tym zostaną objęte tak poszczególne samorządy i ministerstwa, jak i Kancelaria Prezydenta. Jednak część aktów prawnych, które powstają poza urzędami, jest pisana „pro bono”, choć nie zawsze wiadomo cui bono.

Dokładnie. Warto też zwrócić uwagę, że proces tworzenia prawa w ramach prezydenckiej inicjatywy ustawodawczej nie jest szerzej uregulowany. W przypadku projektów rządowych ustaw mamy odpowiednie regulacje oraz stronę Rządowego Centrum Legislacji, na której są zamieszczane projekty opracowane przez ministerstwa i co do zasady jawny proces opiniowania przez organizacje pozarządowe, zainteresowane podmioty oraz inne ministerstwa w ramach uzgodnień międzyresortowych. W przypadku prezydenta publikowany jest projekt, który następnie trafia do Sejmu. Zatem na etapie wstępnym tworzenia takiego projektu takiej transparentności nie ma. To też jest kwestia, która wymaga uregulowania.

Zwłaszcza że to nie pierwszy raz. Przed laty mieliśmy przecież podobną sytuację, w której prezydencki projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym powstał de facto w tymże Trybunale.

I wówczas też organizacje pozarządowe to krytykowały. Sieć Obywatelska Watchdog Polska toczyła nawet spory przed sądami administracyjnymi o uzyskanie informacji publicznej w postaci projektu ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. To pokazuje, że jest problem systemowy, który wymaga rozwiązania.  

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Nowa ustawa prezydenta o sądach. Jaka była rola adwokata Zbigniewa Ziobry?

Na początku rozmowy powiedział pan, że w tym przypadku nie podejrzewa pan złamania prawa. Jak rozumiem, nawiązywał pan do sprawy prokurator Ewy Wrzosek. Tam też mieliśmy do czynienia z pismami wykorzystanymi w postępowaniu przygotowawczym, stworzonymi przez zewnętrzną kancelarię prawną, a sprawa ta została umorzona ze względu na znikomą szkodliwość społeczną.

To są według mnie jednak inne sytuacje. Prezydent może zasięgać opinii przy tworzeniu aktów normatywnych. To samo w sobie nie jest niedozwolone, tylko wymagana była jednak pewna transparentność. Gdy w ramach normalnego procesu ustawodawczego pojawia się jakaś opinia, to wiemy, kto ją napisał, a tutaj tej wiedzy brakuje. A przecież tematem inicjatywy ustawodawczej mogą być nie tylko kwestie ustrojowe, ale i np. gospodarcze, w których jakieś podmioty zewnętrzne mogą mieć interes w ukształtowaniu danej propozycji legislacyjnej w taki czy inny sposób. Z punktu widzenia interesów państwa i obywateli transparentność jest niewątpliwie kluczową kwestią.

Na koniec chciałem pana prosić o rozwinięcie pańskiej opinii o tym projekcie, który w mediach społecznościowych określił pan dosadnie jako ustawa turbokagańcowa.

Szczerze mówiąc, trudno mi ten projekt w poważny sposób analizować. Opiera się on na założeniu, że można przepisami karnymi i zakazami zamknąć sędziom usta i zakazać im kontroli legalności powołania innych sędziów, co ma rozwiązać problem. A to w ten sposób nie działa.

Problem z sądami musi być rozwiązany u źródła. Musi powstać jakaś ustawa, która przywróci niezależność Krajowej Rady Sądownictwa i ureguluje status tzw. neosędziów. Wiele razy mówiłem, że nie jestem zwolennikiem wyrzucania ich z mocy ustawy, ale jakaś procedura, za pomocą której ich status będzie w jakiś sposób zweryfikowany, jest niezbędna.

Trudno mi sobie wyobrazić, żeby w państwie członkowskim UE sędziowie mogli na masową skalę trafić do więzienia za to, że się powołują na standardy europejskie. Traktuję ten projekt bardziej jako jakiś spektakl polityczny niż realną propozycję, która ma cokolwiek naprawić.

dr Marcin Szwed

A ten projekt stanowi zamykanie oczu na problem, poprzez uznanie, że nie ma żadnych wątpliwości wokół statusu tych osób, a sędziów, którzy na te wątpliwości wskazują, można po prostu wyrzucić z zawodu, a nawet ich za to skazać. Trudno nawet w sposób poważny komentować tego typu propozycje. To jest absolutnie niedopuszczalna ustawa, która skutkowałaby jedynie zaostrzeniem konfliktu z Europejskim Trybunałem Praw Człowieka i Unią Europejską i żadnych problemów nie rozwiązałaby. Inna sprawa, że nawet trudno sobie wyobrazić, że w praktyce doszłoby do jakichś skazań, ponieważ w dalszym ciągu wiąże nas prawo unijne i Europejska Konwencja Praw Człowieka. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby w państwie członkowskim UE sędziowie mogli na masową skalę trafić do więzienia za to, że się powołują na standardy europejskie. Traktuję ten projekt bardziej jako jakiś spektakl polityczny niż realną propozycję, która ma cokolwiek naprawić.

Reklama
Reklama

Chyba dla wszystkich oczywiste jest, że w obecnym układzie politycznym nie ma on najmniejszych szans. Jednak czy gdyby ewentualnie doszło do zmiany władzy, myśli pan, że ktoś sięgnąłby po takie rozwiązanie? Czy też z powodów, o których wspomniał pan przed chwilą, nawet wtedy byłoby to mało realne?

Trudno powiedzieć, kto będzie rządził i jakie partie wejdą w skład rządzącej koalicji. Natomiast ktokolwiek by to był, to rządzący na pewno muszą sobie zdawać sprawę z tego, że przyjęcie takiej ustawy stanowiłoby już „totalną jazdę po bandzie” i oznaczałoby konflikt z Unią Europejską i Radą Europy. Czy na pewno tak się nie stanie? Trudno mi powiedzieć. Nie chcę używać kategorycznych stwierdzeń w rodzaju „na pewno” i „nigdy”, bo w ciągu ostatnich lat wiele razy myślałem, że coś, co nie mieści się w głowie, nie ma prawa się wydarzyć, a jednak okazywało się inaczej.

Czytaj więcej

Szymaniak: Zastraszyć a resztę przekupić, czyli atomowa wersja ustawy kagańcowej
Podatki
Przelewu od żony lub męża nie musisz zgłaszać. Ale są wyjątki
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Prawo drogowe
Duże zmiany dla kierowców. Pojawi się nowa przesłanka zatrzymania prawa jazdy
Prawo w Polsce
Będzie nowy obowiązek dla właścicieli psów. Rząd przyjął projekt ustawy
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama