- Corocznie do Rzecznika Praw Dziecka kierowanych jest wiele próśb o pomoc w związku z toczącym się postępowaniem prowadzonym na podstawie Konwencji haskiej dotyczącej cywilnych aspektów uprowadzenie dziecka za granicę – informuje Marek Michalak.

Postępowania te mają szczególny charakter, wszczynane są bowiem na wniosek rodzica, który utracił możliwość sprawowania opieki i utrzymywania kontaktów z dzieckiem na skutek wywiezienia małoletniego za granicę przez drugiego rodzica. Sąd w ramach wspomnianego postępowania bada, czy doszło do bezprawnego uprowadzenia dziecka, zdefiniowanego w art. 3 Konwencji oraz ustala czy dziecko powinno powrócić do kraju, z którego zostało wywiezione, biorąc pod uwagę, czy nie zachodzą przesłanki określone w art. 13 Konwencji, które zwalniają sąd z obowiązku wydania dziecka, w sytuacji, w której – ze względu na dobro dziecka – jego powrót byłby niepożądany.

Rzecznik przypomina, że przedmiotem Konwencji haskiej jest zapewnienie niezwłocznego powrotu dziecka bezprawnie uprowadzonego lub zatrzymanego. Przepisy Konwencji kładą też duży nacisk na szybkość zbadania sprawy i wydania orzeczenia.

- Ze spraw, które były przedmiotem analizy w Biurze Rzecznika Praw Dziecka wynika, że niejednokrotnie sądy - kierują się zasadą szybkości postępowania, określoną w art. 11 Konwencji – nie dość wnikliwie badają czy w danej sprawie zaistniały przesłanki uregulowane w art. 13 lit. b Konwencji – wyjaśnia Michalak.

- W konsekwencji dochodzi do przypadków, w których mimo, że powrót dziecka do miejsca zamieszkania może narazić je na poważne ryzyko szkody fizycznej lub psychicznej albo w jakikolwiek inny sposób postawić je w sytuacji nie do zniesienia, nakazuje się powrót dziecka do miejsca stałego pobytu. Tego rodzaju błędy nie zawsze są korygowane przez sądy odwoławcze - dodaje.

Do naruszeń dochodzi także w kontekście błędnej wykładni prawa materialnego bądź jej niewłaściwe zastosowanie co może wywodzić się z faktu, że w porównaniu z innymi sprawami opiekuńczymi, te prowadzone na podstawie Konwencji haskiej rzadko są rozpatrywane przez sądy rodzinne.

- W sytuacji, gdy dostrzegam uchybienia na etapie toczącego się postępowania, zgłaszam swój udział w sprawie i dążę do wyeliminowania nieprawidłowości. Jednakże naruszenia takie są ujawniane również po wydaniu postanowienia przez sad II instancji, do których nie ma już możliwości odwołania – informuje Rzecznik.

Niepokojący zdaniem RPO jest fakt, że postępowania toczące się na podstawie Konwencji haskiej wymagają szczególnej wnikliwości, z uwzględnieniem naczelnej zasady dobra dziecka, gdyż to od decyzji sądu zależy, w którym kraju będzie ono przybywało. Sady wydaja prawomocne orzeczenia w przedmiocie powrotu dziecka, działając pod presją czasu, zaś strony postępowania nie mają możliwości zweryfikowania prawidłowości wydanych postanowień.

Według Rzecznika Praw Dziecka wprowadzenie kontroli orzeczeń przez Sąd Najwyższy jest właściwym rozwiązaniem, umożliwiającym wyeliminowanie wadliwych orzeczeń dotyczących istotnych dla dziecka kwestii określających miejsce jego pobytu. Niesie to za sobą jedynie nieznaczne wydłużenie okresu postępowania. Zapewniłoby to jednolitość wykładni prawa i praktyki sądowej podczas rozpatrywania spraw o wydanie dziecka.

Obecnie przepisy kodeksu postępowania cywilnego stanowią, że postępowanie sądu opiekuńczego, w tym wydane w oparciu o przepisy Konwencji haskiej, są natychmiast wykonalne z chwilą ich ogłoszenia. Oznacza to, że celem realizowania powyższego orzeczenia , dziecko jest zmuszone do wyjazdu do innego kraju, pomimo, że postanowienie nie uzyskało przymiotu prawomocności.