Jak ustaliliśmy, mimo wylosowania referentów sprawy mogą szybko nie trafić na wokandę. Wszystko wskazuje na to, że powinny one zostać doręczone zainteresowanym. A to może potrwać.

Wnioski, z którymi zwróciła się do sądu Prokuratura Krajowa, są pierwszym krokiem do wydania za nimi międzynarodowego listu gończego. Po ewentualnym wydaniu przez sąd postanowienia o tymczasowym aresztowaniu kontrolerów śledczy będą mogli bowiem podjąć działania zmierzające do ich zatrzymania.

Czytaj też:

Prokuratura Krajowa: śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej w kluczowej fazie

Prokurator stracił immunitet za śledztwo smoleńskie

Zarzuty, które postawiono kontrolerom, dotyczą umyślnego spowodowania katastrofy w ruchu powietrznym, skutkującego śmiercią wielu osób.

Ewentualna pozytywna decyzja sądu o zastosowaniu aresztu otwiera drogę do wydania międzynarodowego listu gończego. Zwiększa szanse na zatrzymanie kontrolerów, jeśli opuszczą granice Rosji, i doprowadzenie ich do prokuratury w Polsce.

Już w 2015 r. prokuratura wydała postanowienie o przedstawieniu zarzutów dwóm kontrolerom z lotniska w Smoleńsku. Jednemu o sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy, a drugiemu – o jej nieumyślne spowodowanie.

W kwietniu 2017 r. prokuratura te zarzuty rozszerzyła. Zdecydowała o przedstawieniu dwóm kontrolerom zarzutów umyślnego sprowadzenia katastrofy, a osobie, która ich nadzorowała – pomocnictwa w tym przestępstwie.

Autopromocja
FIRMA.RP.PL

Sprawdzona, pogłębiona i kompleksowa wiedza dla MŚP

CZYTAJ WIĘCEJ

Co wpłynęło na zmianę decyzji śledczych?

– To efekt nowej analizy nagrań z wieży kontroli lotów w Smoleńsku i nagrań rozmów kontrolerów z pilotami zapisanymi też przez rejestrator na pokładzie tupolewa – informuje „Rzeczpospolitą" prokurator Ewa Bialik, rzecznik Prokuratury Krajowej. I dodaje, że dzięki pracy biegłych udało się odczytać dodatkowe zdania i słowa oraz przypisać poszczególne wypowiedzi konkretnym osobom.

Na tej właśnie podstawie prokuratorzy mieli ustalić, że na kilka minut przed katastrofą w wieży kontrolnej w Smoleńsku doszło do awarii radiolokacyjnego systemu lądowania.

Na monitorach, przed którymi siedzieli kontrolerzy w Smoleńsku, zanikał punkt oznaczający pozycję samolotu. Kontrolerzy nie znali więc położenia tupolewa, a mimo to nie przerwali podchodzenia do lądowania. Dalej wydawali pilotom komendy zezwalające na zniżanie i warunkowe próbne podejście do lądowania.

Tuż po tym, jak decyzja polskich prokuratorów dotarła do Rosji, rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina Dmitrij Pieskow oświadczył, że Kreml odnosi się negatywnie do zarzutów Polski dotyczących katastrofy smoleńskiej i wniosków o tymczasowe aresztowanie rosyjskich kontrolerów lotów z lotniska Smoleńsk Północny.