Nie milkną wypowiedzi o zajściach, do których doszło podczas obchodów Święta Niepodległości. Jak to zwykle u nas bywa, sypią się propozycje zmian w prawie, w tym zaostrzenia kar dla chuliganów. Prezydent zapowiada, że wróci do pomysłu wprowadzenia zakazu zakrywania twarzy przez uczestników zgromadzeń. Czy na stadionach taki zakaz z ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych zdał egzamin?
Wiesław Pływaczewski:
W pewnym stopniu na pewno. Brak anonimowości obniża poziom agresji. Sprawca zaczyna kalkulować, bo liczy się z tym, że zostanie rozpoznany i ukarany.
Czy za zakrywanie twarzy podczas manifestacji powinny grozić wysokie grzywny?
Takie, które przemówią do wyobraźni potencjalnych sprawców. Myślę, że sprawdzić by się także mogła kara w postaci prac społecznych polegających np. na sprzątaniu parków i ulic przewidziana dla tych, których nie stać na zapłacenie wysokiej grzywny. Wszystko po to, by nie czuli się bezkarni.
O wprowadzeniu zakazu zakrywania twarzy myśleli już i prezydent, i parlament. Posłowie przestraszyli się jednak zarzutów ograniczenia praw i wolności, i z poprawki do ustawy o zgromadzeniach zrezygnowali.
Myślę, że czas do niej wrócić. Na taki ruch zdecydowały się kraje, w których demokracja stoi na bardzo wysokim poziomie, np. USA. Dla większej sprawy, jaką jest bezpieczeństwo państwa, można zaryzykować ograniczenie pewnego obszaru wolności. Kiedy kolejny już raz słyszymy o podobnych zajściach, a może nawet ich bardziej agresywnej formie, łamią się nawet przeciwnicy wprowadzenia takiego zakazu. I uważam, że słusznie.
Powoli, żeby nie powiedzieć: bardzo powoli, radzimy sobie z przestępczością stadionową. Burdy przeniosły się poza stadiony. Czy jest szansa, że i takie święta jak 11 Listopada nie będą kończyć się zadymą i wielkim wstydem?
Jako społeczeństwo ponosimy odpowiedzialność za to, co się dzieje, a więc za ostatnie wydarzenia. Żyjemy w trudnych czasach – kryzysu rodziny, szkoły, wyższych wartości. Musimy wyraźnie zademonstrować zerową tolerancję dla działań kryminalnych. Musimy zdobyć się na odwagę i odsłonić przestępców. Potrzebne są pogłębione badania kryminologiczne, którymi zajmą się nie politycy, ale eksperci. Dopiero po właściwej ocenie zjawiska przyjdzie czas na działanie.
—rozmawiała Agata Łukaszewicz