Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie były podstawy uchylenia aresztu tymczasowego dla Marcina J.?
  • Jakie środki zapobiegawcze zostały zastosowane wobec podejrzanego po uchyleniu aresztu?
  • Dlaczego prokuratura zmieniła swoje stanowisko dotyczące obawy matactwa?
  • Co wydarzyło się w styczniu na komisariacie w Piasecznie?

„Prokurator referent podjął decyzję o zmianie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania poprzez jego uchylenie i zastosowanie wobec podejrzanego Marcina J. poręczenia majątkowego w wysokości 30.000 zł. (trzydziestu tysięcy złotych), dozoru policji połączonego z obowiązkiem stawiennictwa w Komendzie Powiatowej Policji raz w tygodniu i zakazem kontaktowania się osobistego jak i za pośrednictwem środków teleinformatycznych z pokrzywdzoną i świadkami. Prokurator zastosował także wobec podejrzanego zakaz opuszczania kraju” – przekazał w komunikacie rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie prokurator Piotr Antoni Skiba.

Prokuratura już nie boi się matactwa w sprawie gwałtu na policjantce

Przypomnijmy, że jeszcze na początku lutego prokuratura wnosiła o oddalenie zażalenia obrońców policjanta na areszt tymczasowy, argumentując, że nadal istnieje obawa matactwa z jego strony. Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał więc w mocy postanowienie Sądu Rejonowego w Piasecznie z 5 stycznia 2026 r. o zastosowaniu aresztu na  trzy miesiące od daty zatrzymania.

Czytaj więcej

Gwałt na policjantce: kluczowe było pierwsze pięć godzin. I czas dla Marcina J.

"Na obecnym etapie postępowania przeprowadzono szereg czynności dowodowych, w tym w szczególności przesłuchano wszystkich kluczowych dla postępowania świadków. Referent sprawy uznał więc, iż ustały przesłanki szczególne stosowania tymczasowego aresztowania dla zabezpieczenia prawidłowego toku śledztwa i wystarczającym środkiem zapobiegawczym będzie zastosowanie w stosunku do Marcina J. środków wolnościowych. Naruszenie któregokolwiek z obowiązków związanych ze stosowaniem tych środków, tj. poręczenia majątkowego, dozoru i zakazu opuszczania kraju, może skutkować zmianą środków zapobiegawczych na środek surowszy" - wyjaśnia prokurator Piotr Antoni Skiba.

Prokuratura: materiał dowodowy nie potwierdza doniesień mediów

Prok. Skiba poinformował też, że w śledztwie przesłuchano dotychczas 28 świadków, w tym 6 osób dwukrotnie.

„Materiał dowodowy został przez prokuratora zweryfikowany i nie potwierdza takiego przebiegu i okoliczności zdarzenia objętego śledztwem jak przedstawiały to niektóre media bezpośrednio po zdarzeniu” - ujawnił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Dodał, że decyzja co do terminu i sposobu zakończenia postępowania przygotowawczego w sprawie zarzutów wobec Marcina J. zostanie podjęta po uzyskaniu kompletnych materiałów z oględzin nośników informatycznych, mających istotne znaczenie w  sprawie.

Pokrzywdzonej  funkcjonariuszce i jej pełnomocnikowi przysługuje zażalenie do sądu na decyzję o uchyleniu  tymczasowego aresztowania oraz  zastosowanie innych środków zapobiegawczych.

Czytaj więcej

Gwałt na policjantce. Eksperci krytykują działania policji po ujawnieniu afery

Co wiadomo o styczniowej nocy na komisariacie w Piasecznie

Jak informowaliśmy na rp.pl, do zgwałcenia 22-letniej policjantki miało dojść w nocy z 2 na 3 stycznia w gabinecie dowódcy 9. kompanii Oddziału Prewencji Policji w Piasecznie. Po zakrapianej alkoholem imprezie 41-letni Marcin J. miał wyprosić kolegów z gabinetu i został sam na sam z młodą funkcjonariuszką.  Słysząc krzyki kobiety, inni policjanci z kompanii zaczęli się dobijać do drzwi, aż J. je otworzył.

Zgłoszenie o gwałcie wpłynęło do dyżurnego Oddziału Prewencji Policji o godz. 5.30. Funkcjonariusz został zatrzymany, a poszkodowana kobieta została objęta opieką psychologa. O godz. 8.15, blisko pięć godzin po domniemanym gwałcie, Marcin J. został przebadany na obecność alkoholu po raz pierwszy – miał ok. 1,5 promila alkoholu. W dwóch kolejnych testach stężenie spadało.

Marcin J. usłyszał zarzut gwałtu oraz doprowadzenia pokrzywdzonej do poddania się „innej czynności seksualnej”. Za pierwsze z przestępstw grozi mu do 15 lat pozbawienia wolności, za drugie – do ośmiu lat.

 


stopka