Kiedy rozmawialiśmy w kwietniu 2023 r., powiedział Pan, że w prokuraturze nie przestrzega się prawa pracy. Po tym wywiadzie zostało wszczęte wobec pana postępowanie dyscyplinarne. Po zmianie władzy zostało ono umorzone, ale czy w kwestii rażących naruszeń organizacyjnych dotyczących czasu pracy prokuratorów coś się zmieniło?
I tak, i nie. Z jednej strony zmieniło się bardzo dużo – zapadł wyrok TSUE w sprawie C-373/24 Ramavić, który zmienia zasady gry. Z drugiej strony trzeba dopiero go wykonać. Do tej pory utrzymywano bowiem wykładnię przepisów Prawa o prokuraturze (a wcześniej identycznie brzmiących przepisów ustawy o prokuraturze), zgodnie z którą dawano pierwszeństwo wyrażonej w art. 99 normie ustanawiającej zadaniowy czas pracy prokuratora. Z zupełnym pominięciem zapisu odsyłającego do odpowiedniego stosowania przepisów kodeksu pracy.
W wielu znanych mi opiniach sporządzanych na potrzeby wewnętrzne prokuratury prezentowano stanowisko, że k.p. stosuje się wyłącznie w zakresie nieuregulowanym, przy czym za ten nieuregulowany zakres uznawano wszystko, co wykracza poza zasadę, zgodnie z którą czas pracy prokuratora wyznacza zakres jego zadań i obowiązków. Sprowadzało się to zatem – choć już tak bezpośrednio tego nie wyrażano – do wyłączenia norm o fundamentalnym dla zdrowia pracownika znaczeniu, jak np. dobowych/tygodniowych norm czasu pracy czy wymaganych prawem przerw na odpoczynek. Osobiście uważam, że przez lata – niezależnie od zmieniających się rządów – celowo utrzymywano taką interpretację przepisów, obawiając się wywrócenia funkcjonującego systemu. Od dawna było bowiem wiadomo, że kadrowo i organizacyjnie prokuratura nie była i nie jest przygotowana do zastosowania wskazanych norm. Skutki tego są aż nad wyraz widoczne, lecz niestety niebadane przez nikogo. Powstaje zasadnicze pytanie: jaki wpływ na stan zdrowia prokuratorów ma tego rodzaju organizacja pracy.
Czytaj więcej
Negatywnie zweryfikowani prokuratorzy Prokuratury Krajowej będą mogli się odwołać do sądu pracy....
Więc jaki?