Zawiadomienie zostało złożone do Prokuratury Okręgowej w Warszawie - informuje NIK.

- Niestety, poza medialnymi informacjami, poza informacją na Twitterze, my w Ministerstwie Zdrowia nie mamy takiej informacji - ocenił rzecznik MZ Wojciech Andrusiewicz w rozmowie z TVN24. -  To dość dziwne postępowanie, jeżeli organ kontrolny najpierw informuje na Twitterze, a do Ministerstwa Zdrowia nie docierają żadne informacje. Zgodnie z art. 63 ustawy o NIK, ma ona obowiązek powiadomić właściwego ministra. Na razie ten obowiązek został spełniony na Twitterze, czyli nie został spełniony - dodał  Andrusiewicz.

W kwietniu Izba skierowała do Prokuratury dwa zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez wysokich urzędników państwowych. Jednym z nich jest Janusz Cieszyński, były wiceminister zdrowia, a obecnie minister w kancelarii premiera i pełnomocnik rządu do spraw cyberbezpieczeństwa.

Czytaj więcej

Afera respiratorowa: NIK składa doniesienie do prokuratury na urzędników

Przypomnijmy, wiosną 2020 r. Ministerstwo Zdrowia podpisało umowę ze spółką E&K z Lublina na dostarczenie 1241 respiratorów. Firma ta nigdy nie zajmowała się handlem sprzętem medycznym, do tego należała do Andrzeja Izdebskiego, w przeszłości zamieszanego w nielegalny handel bronią, za co trafił na czarną listę ONZ.

Resort podpisał z Izdebskim niezwykle korzystną dla niego umowę – za stawki kilkukrotnie wyższe od oferty producentów, wypłacił mu 154 mln zł zaliczki, co było precedensem. E&K dostarczył tylko 200 sztuk (bez kart gwarancyjnych, sprzęt miał angielskie wtyczki), które przekazano Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS).

Dziś Prokuratura poinformowała, że posiada niepotwierdzone informacje o śmierci Andrzeja Izdebskiego. Śledczy mają opierać się na akcie zgonu, który wystawiono w stolicy Albanii - Tiranie. Jednocześnie do tej pory ciało poszukiwanego mężczyzny nie zostało przetransportowane do Polski.

Andrzej Izdebski wyjechał z kraju w grudniu 2020 roku. Kilka dni przed wyjazdem z Polski wystawił fakturę za dostawę respiratorów na kwotę kilkunastu milionów złotych.

Dopiero po kilkunastu miesiącach lubelska prokuratura regionalna wystawiła za mężczyzną list gończy.

- To wygląda trochę tak, że nagle znika jedyny świadek, który być może byłby zainteresowany zostaniem świadkiem koronnym, bo cała reszta szajki jest zainteresowana tym, żeby kryć jeden drugiego - skomentowała w TVN24 wiceszefowa PO Izabela Leszczyna.