Reklama

Sprawa o zabójstwo: nie ma świadków, muszą wystarczyć poszlaki

Prokuratura Okręgowa w Katowicach wysłała właśnie do sądu akt oskarżenia w sprawie policjanta oskarżonego o zabójstwo żony.

Aktualizacja: 18.08.2016 18:50 Publikacja: 18.08.2016 17:56

Sprawa o zabójstwo: nie ma świadków, muszą wystarczyć poszlaki

Foto: 123RF

Proces będzie poszlakowy, gdyż ciała kobiety nie znaleziono. Spraw opartych na poszlakach jest zresztą coraz więcej. Ich katalog jest bardzo bogaty: od zabójstwa do włamania czy kradzieży.

To efekt złej pracy policji i prokuratury na miejscu zbrodni. Ślady są niewłaściwie zabezpieczone, a czynności ze śledztw źle zaplanowane. W efekcie wiele cennych dowodów, nawet pozostawionych przez sprawców na miejscu zdarzenia, pozostaje niezauważonych, a czasem i zatartych przez samych funkcjonariuszy.

Poszlaka to dowód uboczny, czyli zabezpieczone na miejscu przestępstwa ślady linii papilarnych, ślady butów, stóp, ślady zapachowe, billingi, a także dowody rzeczowe pozostawione przez sprawcę na miejscu zdarzenia i wszelkie opinie medyczne. Faktem głównym w sprawie są zaś zeznania naocznego świadka. Kiedy ich nie ma, sprawa staje się poszlakowa.

W latach 90. polskie sądy prowadziły kilkanaście głośnych w całym kraju procesów opartych na poszlakach. Sprawa zabójstwa na Nowym Świecie, małżeństwa Jaroszewiczów w Aninie, dilerów Ery czy wreszcie małego Michałka utopionego w Wiśle. W takim właśnie procesie skazano też wiele lat później Katarzynę W. w procesie o zabójstwo małej Madzi z Sosnowca.

– Charakterystyczne dla takich spraw jest to, że wyroki, które zapadają w pierwszej instancji, są często uchylane przez sąd odwoławczy – mówi „Rzeczpospolitej" sędzia Jarosław Węgrzyn. I tłumaczy, że jest to istota kontroli instancyjnej. Sąd odwoławczy, badając ocenę faktów, nie zmienia wyroku, tylko nakazuje sprawę jeszcze raz rozpoznać.

Reklama
Reklama

– To bardzo trudne sprawy, wymagają wyjątkowej wnikliwości. Zawsze istnieje w nich jakiś element prawdopodobieństwa, że sprawcą nie jest oskarżony – mówią sędziowie.

– Jeśli podczas kontroli instancyjnej sąd odwoławczy dostrzeże dziurę w łańcuchu poszlak, nie ma innej możliwości, niż zwrócić sprawę do ponownego rozpoznania. Bywa, że dzieje się tak nawet kilka razy – przekonuje sędzia Węgrzyn. – Dlatego zdarza się, że mija wiele lat, zanim w jednej sprawie zapadnie prawomocny wyrok.

– Pisząc akt oskarżenia, prokurator musi mieć pewność, że każda poszlaka sama w sobie świadczy o winie oskarżonego, a w połączeniu z innymi tworzy nierozerwalny łańcuch. Ostateczna decyzja, czy owa pewność istnieje, i tak należy do sądu – zauważa dr Marek Kosiński, kryminolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Sądy i trybunały
On orzeka w NSA, ona w SN. Polskie prawo zabrania im ślubu
Materiał Promocyjny
Bankowe konsorcjum z Bankiem Pekao doda gazu polskiej energetyce
W sądzie i w urzędzie
Ryba weźmie bez papieru. Noworoczna rewolucja dla wędkarzy
Prawo w Polsce
Refundacja środków z Funduszu Sprawiedliwości. Żurek chce wyjść z impasu
Praca, Emerytury i renty
Kiedy wypłaty 800 plus w styczniu 2026? Zmiany w terminach przelewów
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
W sądzie i w urzędzie
Rząd przyjął projekt ustawy o statusie osoby najbliższej w związku. Co zawiera?
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama