Mimo zapowiedzi z ostatnich dni, że rząd będzie luzował zakazy, w najbliższych dniach niewiele się zmieni.

Warto więc wiedzieć, co i za co grozi nam na drodze. Podstawą jest zakaz swobodnego poruszania się wprowadzony w rozporządzeniu Rady Ministrów z 31 marca.

Możliwe są cztery scenariusze. Pierwszy – zatrzymuje nas policjant i wystawia mandat na podstawie kodeksu wykroczeń. Podstawą jest art. 54 k.w. Stanowi on, że kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 zł albo karze nagany. Mandat lub grzywna mogą wynieść od 20 do 500 zł.

Drugi wariant – policjant po zatrzymaniu nie wystawia mandatu i przesyła sprawę do sanepidu. Ten na podstawie specustawy Covid-19 z 31 marca może za złamanie zakazu przemieszczania się wystawić karę od 5 tys. do 30 tys. zł.

Czytaj także:

Wszystko o kierowcach w dobie koronawirusa

Badanie techniczne trzeba zrobić. Myjnia i opony mogą zaczekać

Z funkcjonariuszem lepiej rozmawiać niż cwaniakować



Te kary są już karami administracyjnymi. Decyzja o jej nałożeniu podlega szybkiemu wykonaniu. Trzeba ją opłacić w ciągu siedmiu dni od dnia dostarczenia decyzji. Uiszczenia opłaty nie wstrzymuje nawet odwołanie się od niej. Ukarany ma na to 14 dni. Pismo kierujemy do wojewódzkiego państwowego inspektora sanitarnego. Jeśli ten podtrzyma decyzję o karze, możemy zaskarżyć ją do wojewódzkiego sądu administracyjnego (odpowiedniego dla popełnienia czynu).

O tym, w jaki sposób zostaniemy ukarani, decyduje konkretny policjant (nie ma przepisów, które mówią o autorze kary nałożonej na np. kierowcę).

Jest też wariant trzeci – odmowa przyjęcia mandatu.

W takiej sytuacji policjant przygotuje wniosek o ukaranie do sądu. Łamiący zakaz musi się liczyć z tym, że dostanie wezwanie do stawienia się w sądzie w charakterze podejrzanego o popełnienie wykroczenia. Wizyta w sądzie nie jest jednak obowiązkowa. Wystarczy, że osoba, która odmówiła przyjęcia mandatu, prześle do sądu pisemne wyjaśnienia, by uzasadnić, dlaczego znalazła się w danym miejscu i co ma na swoje usprawiedliwienie. Od decyzji sądu (gdyby była niepomyślna) można się jeszcze odwołać. Apelację do sądu wyższej instancji można złożyć w ciągu siedmiu dni liczonych od daty doręczenia wyroku wraz z uzasadnieniem.

I na koniec wariant czwarty – odwołanie od mandatu. Przykład?

Jechaliśmy w trakcie świąt do znajomych. Nie była to wizyta czysto towarzyska, lecz wieźliśmy im np. leki., materac do ćwiczeń, bo rehabilitacja została przerwana przez pandemię. Zatrzymała nas policja i wystawiła mandat za nieuzasadnione złamanie zakazu. Po powrocie do domu dotarło do nas, że kara została nałożona niesłusznie. W takiej sytuacji możemy próbować uchylić mandat.

Kiedy można to zrobić?

Jeśli dostaliśmy mandat za działanie, które nie było wykroczeniem; kiedy ukarano nas mandatem, a groził za to np. areszt; za działanie, które zostało spowodowane chorobą psychiczną. Nie ma gotowego wzoru takiego wniosku. Należy napisać go osobiście, podając dane: swoje imię i nazwisko, numer PESEL, miejsce zamieszkania, serię i numer mandatu oraz opis całego zdarzenia i okoliczności, które wyjaśnią, dlaczego twój mandat powinno się uchylić. Wniosek składa się do sądu rejonowego, który jest właściwy dla terenu, na którym wystawiono mandat. Na podjęcie tych czynności ukarany mandatem ma siedem dni.